I tak cię kocham

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat konwencja komedii romantycznej wzbogaciła się o setki nowych tytułów, a liczba ta rosła wraz z popularnością tego zjawiska. Zdecydowana większość powstałych w ostatnich latach rom-komów to jednak mdłe barachło, na które zwłaszcza panowie reagują alergicznie. Tymczasem w tym morzu ckliwej beznadziei co jakiś można znaleźć prawdziwą perłę, która daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze w kwestii komedii romantycznych stracone. Taką perłą jest właśnie I tak cię kocham Michaela Showaltera.

O tym niepozornym, zrealizowanym m.in. przez Judda Apatowa za relatywnie niewielkie pieniądze (5 mln USD) filmie było głośno na długo zanim w ogóle pojawiła się szansa, że trafi do polskich kin. Na pojawiających się w zachodnich media listach najlepszych filmów, które miały premierę w pierwszej połowie 2017 roku, I tak cię kocham zajmowało wysokie miejsca, a w kinach na całym świecie zarabiając ponad 55 milionów dolarów. Gdy tylko zatem pojawiła się możliwość – a było to podczas 8. edycji American Film Festival we Wrocławiu – postanowiłem sprawdzić o co tyle szumu. I nie zawiodłem się – I tak cię kocham to film świeży, niebanalny, pełen bezpretensjonalnego humoru i autentycznych wzruszeń. Historię opowiedzianą przez Showaltera dostarczyło samo życie – scenariusz stworzony przez Emily V. Gordon i jej męża Kumaila Nanjianiego (odtwórca głównej roli) oparty jest na rzeczywistej historii ich związku. Sama Gordon nie planowała grać w filmie, ponieważ od czasów studenckich nie zajmowała się aktorstwem. I tak cię kocham jest więc dziełem osobliwym, bowiem w dużej mierze autobiograficznym, choć realizowanym z wykorzystaniem osób trzecich.

Pakistańczyk Kumail jest stand-upperem w Chicago i marzy o tym, by załapać się na festiwal komediowy w Montrealu, ale na co dzień musi wiązać koniec z końcem jako kierowca Ubera. Pewnego wieczoru po jednym z występów poznaje Amerykankę Emily (Zoe Kazan), z którą błyskawicznie łapie wspólny język – zwłaszcza nazajutrz po zakończonej seksem pierwszej randce. Oboje są nieco zaskoczeni tempem rozwoju ich znajomości, więc próbują wprowadzić zasadę „dwóch dni”, oznaczającą mniej więcej tyle, że przerwa między spotkaniami musi wynosić minimum 48 godzin. Szybko okazuje się, że Kumail i Emily nie mogą tak długo bez siebie wytrzymać, a ich związek staje się coraz poważniejszy. Do głosu zaczynają jednak dochodzić kulturowe różnice pomiędzy kochankami – choć Kumail nie jest praktykującym muzułmaninem, musi udawać gorliwość przed ortodoksyjnymi rodzicami, którzy chcą zaaranżować tradycyjne małżeństwo syna z Pakistanką. Bohater cierpliwie chodzi więc na kolejne spotkania z rodziną i zaproszonymi przez matkę potencjalnymi żonami, a potem – zgodnie z tradycją – grzecznie przyjmuje zdjęcie kandydatki, które później chowa do pudełka po cygarach. To właśnie pudełko staje się zresztą kością niezgody pomiędzy Kumailem i Emily – gdy dziewczyna znajduje pudełko i dowiaduje się, że jej partner utrzymuje ich związek w tajemnicy, natychmiast zrywa znajomość.

Ja na razie brzmi to dość tradycyjnie, prawda? Otóż dopiero wtedy zaczyna się właściwa historia. Krótko po rozstaniu z Emily, Kumail otrzymuje telefon od jej przyjaciółki z informacją, że jego była dziewczyna trafiła do szpitala. Nie zastanawiając się długo, bohater zajmuje miejsce przy łóżku ukochanej, gdzie wkrótce poznaje rodziców Emily. Właśnie spotkanie Pakistańczyka i pochodzących z Karoliny Północnej Beth (Holly Hunter) i Terry’ego (Ray Romano) Gordonów jest największym zderzeniem kulturowym I tak cię kocham. To na bazie ich relacji Showalter generuje zarówno najzabawniejsze żarty, jak i najcięższe kulturowo wątki. Wszystkie te cywilizacyjne konfrontacje mają jednak tylko jeden cel – przepracować i zniwelować różnice, które tylko pozornie istnieją pomiędzy Kumailem i Gordonami. Znajomość prostolinijnych Amerykanów i sarkastycznego Pakistańczyka wspaniale nakręca humor tej historii – zwłaszcza wtedy, gdy bohaterowie przeżywają najtrudniejsze chwile, martwiąc się o zdrowie i życie Emily.

W I tak cię kocham jest wszystko, co powinno was przekonać, że komedia romantyczna nie umarła – złapała jedynie zadyszkę, może trochę omdlała, ale to nic, czego nie można by wyleczyć dobrą kroplówą. Tą kroplówą dla konwencji rom-komu jest właśnie film Michaela Showaltera – opowiedziany bez różowych okularów i „rzygania tęczą”, ale też bez zadęcia i patosu charakterystycznego dla dzieł mówiących o kulturowej równości. I tak cię kocham to ciepła, emocjonująca historia, której nie trzeba było wymyślać – zrobiło to samo życie.

8/10

 

Tytuł: I tak cię kocham
Tytuł oryginalny: The Big Sick
Premiera: 20.01.2017
Reżyseria: Michael Showalter
Scenariusz: Emily V. GordonKumail Nanjiani
Zdjęcia: Michael Andrews
Muzyka: Brian Burgoyne
Obsada: Kumail NanjianiZoe KazanHolly HunterRay RomanoAnupam KherZenobia ShroffAdeel AkhtarBo BurnhamAidy BryantKurt Braunohler