#OscarowePrzedbiegi: Czas mroku

Filmy, które powstały tylko po to, by stać się sceną dla wielkiej aktorskiej kreacji, to w oscarowym wyścigu już właściwie tradycja. Tytuły te zwykle same w sobie nie należą do arcydzieł sztuki filmowej, ale dzięki wybitnej roli przechodzą do historii kina. Tak w ostatnich latach było choćby z Żelazną damą (2011) Phyllidy Lloyd czy Teorią wszystkiego (2014) Jamesa Marsha, które stworzone zostały jakby w jednym tylko celu – by służyć za środek wyrazu dla, odpowiednio, Meryl Streep i Eddiego Redmayne’a. Wielu uważało, że Czas mroku Joe Wrighta będzie podobną produkcją, ale – na szczęście – jest dziełem daleko wykraczającym poza wybitne aktorstwo Gary’ego Oldmana.

Tak to się ciekawie złożyło, że w tegorocznej oscarowej stawce o najwyższy laur walczą dwa filmy zrealizowane wokół jednej z kluczowych operacji armii brytyjskiej podczas II wojny światowej. Akcja o kryptonimie Dynamo oznaczała zakrojoną na szeroką skalę ewakuację  wojsk brytyjskich, francuskich i belgijskich drogą wodną z otoczonej przez Wehrmacht plaży w Dunkierce. O ile w filmie Christophera Nolana to historyczne wydarzenie znajduje się w samym centrum fabuły, o tyle w Czasie mroku jest to tylko jeden z wątków. Dzieło Joe Wrighta opowiada o kilkunastu dniach maja 1940 roku, kiedy to wobec kompromitacji rządu Neville’a Chamberlaina i rezygnacji premiera, do powołania nowego rządu nominowany został Winston Churchill (Gary Oldman). Zmianie tej towarzyszyły spore kontrowersje – kojarzony głównie z klęską pod Gallipoli polityk nie miał najlepszej opinii nie tylko wśród swych przeciwników, ale nawet sojuszników. Jego kandydatury na premiera nie popierał nawet król Jerzy VI, ale na skutek najróżniejszych politycznych gier to Churchilla wybrano na nowego premiera. Europa uginała się pod naporem agresji III Rzeszy, zaś armia brytyjska niemal nie istniała – taką rzeczywistość zastał na stanowisku sir Winston i choć targały nim ogromne wątpliwości, udało mu się nie tylko wytrwać na pozycji szefa rządu, ale i odwrócić nieco losy II wojny światowej. Operacja Dynamo – jak przedstawia to film Joe Wrighta – była autorskim pomysłem Churchilla, który nakazał zaangażowanie do akcji ewakuacyjnej wszystkie sprawne łodzie cywilne.

Kadr z filmu "Czas mroku"

O ile Dunkierka buduje swą dramaturgię „od środka”, ukazując wydarzenia przede wszystkim z punktu widzenia żołnierzy, a także biorących udział w akcji ratunkowych cywili, Nolan wydaje się być niespecjalnie zainteresowany zakulisowymi manewrami dowództwa. Wright przeciwnie – w Czasie mroku z uwagą i ekscytacją przygląda się politycznym rozgrywkom, nadając im ogromną wagę. Centrum dowodzenia Churchilla jawi się tu jako serce całego kraju – w tym miejscu podejmowane są decyzje, mające zaważyć na przyszłości kraju i narodu, a jeden zły wybór może kosztować Wielką Brytanię utratę autonomii na dziesiątki lat. Hitler, choć nie pojawia się w Czasie mroku we własnej osobie, jest tu potworem budzącym strach w największych mężach stanu, z Churchillem na czele. Brawurowo wykreowany przez schowanego pod tonami charakteryzacji Oldmana, sir Winston jest tu bohaterem z krwi i kości – mającym kaprysy, wątpliwości i obawy człowiekiem, na którego niemłodych już barkach spoczywa ciężar decydowania o losach nie tylko kraju, ale i całego świata. Churchill po raz pierwszy objął urząd premiera w wieku 66 lat i w Czasie mroku jego wiek jest widoczny – niestroniący od alkoholu i lubujący się w cygarach sir Winston jest tu wręcz staruszkiem, któremu jednak nie brak trzeźwości umysłu. Raz po raz zaskakuje swoich interlokutorów ciętymi ripostami, zdradzając niezwykłą mądrość i błyskotliwość.

Słusznie uważany za głównego kandydata do Oscara, Gary Oldman dokonał rzeczy wręcz niemożliwej – wcielając się w Winstona Churchilla niezwykle przekonująco, pozostał sobą. Nie wsiąkł w tę postać zupełnie; czujemy jego charakterystyczne manieryzmy, a jego spojrzenie – czasem smutne, czasem melancholijne – przebija spod pieczołowicie przygotowanej charakteryzacji. Trudno nam, współczesnym, ocenić wiarygodność kreacji Oldmana, ale ja właśnie tak widzę Churchilla – jako trochę bezczelnego, nieco grubiańskiego starszego pana, który skrywał w sobie nieskończoną miksturę dobra, odwagi i mądrości, które w odpowiednim momencie potrafił wykorzystać. Największym atutem Czasu mroku jest właśnie sam sir Winston – nie tylko stojący za nim aktor, ale też treść zawarta w jego słowach, pewna idea, którą uosabiał. To wszystko w filmie Wrighta pokazane jest z podziwem i szacunkiem – nie laurkowością, która zgubiła wiele celuloidowych biografii, ale szacunkiem właśnie, na który bez wątpienia ta postać zasłużyła.

8/10

Tytuł: Czas mroku
Tytuł oryginalny: Darkest Hour
Premiera: 22.11.2017
Reżyseria: Joe Wright
Scenariusz: Anthony McCarten
Zdjęcia: Bruno Delbonnel
Muzyka: Dario Marianelli
Obsada: Gary Oldman, Lily James, Kristin Scott-Thomas, Ben Mendelsohn, Ronald Pickup, Stephen Dillane