Terminator: Ocalenie

Ta recenzja przybyła do nas z przeszłości. Z niewiadomych przyczyn tekst, który powstał 30 grudnia 2009 roku bytował sobie w dziale ‚Kopie robocze’. Całe szczęście, że robiłem porządki.

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów 2009 roku. Czwarta część jednej z najbardziej kultowych serii s-f. Film, podczas kręcenia którego Christian Bale wzburzył opinię publiczną niecenzuralnym nagraniem z planu. Murowany hit – można było się spodziewać. Niestety, Terminator: Ocalenie w podsumowaniu box office za rok 2009 w USA znajduje się na odległej, dwudziestej pierwszej pozycji (na świecie trochę lepiej – miejsce 14). A to, jak na tę serię i taki potencjał, zdecydowanie za mało.

Gdzie szukać przyczyn? Cóż, brak Arnolda (pojawia się tylko jego cyfrowo stworzona wersja) kosztował twórców filmu pewnie jakieś sto milionów zielonych, wszak kultowy gubernator Kalifornii przyciągnąłby o wiele tysięcy więcej widzów. Kolejną porażką McG było pozbycie się charakterystycznego terminatora-antagonisty, który przez cały film tworzyłby atmosferę zagrożenia, a John Connor nieustannie czułby na szyi opary jego oleju… Tutaj SkyNet nie jest uosobiony (urzeczowiony), a przedstawiony jako prawdziwa armia, która jak każda inna armia na świecie organizuje się i wykonuje plan taktyczny. Te czynniki sprawiają, że widzowie nie czują już klimatu serii, a ten wyparty został przez, trzeba przyznać, niezwykle efektownie zmontowaną szatę graficzną filmu.

Historia Marcusa Wrighta, który budzi się jako humanoid, stworzony przez SkyNet na potrzeby infiltracji ruchu oporu, jest hollywoodzka i banalna do cna. Widzieliśmy to już setki razy – teoretycznie zły bohater, który wszystkim ratuje życie, by odkupić swoje winy z przeszłości. Jest dopełnieniem szlachetnego protagonisty, w tym wypadku Johna Connora, w którego całkiem nieźle wcielił się Christian Bale. Ogląda się to bez wysiłku, całkiem przyjemnie, ale aż się prosi, by temat trochę pokomplikować, odwołać się mocniej do poprzednich części, zaskoczyć widza jakąś woltą, która wywróci jego świat do góry nogami. Nic takiego jednak się nie dzieje, a my otrzymujemy fantastycznie zrealizowany, ale jednak półprodukt – bo tak naprawdę niewiele tu z klasycznego Terminatora.

Tytuł: Terminator: Ocalenie
Tytuł oryginalny: Terminator: Salvation
Premiera: 14.05.09
Reżyseria: McG
Scenariusz: John D. Brancato, Michael Ferris
Zdjęcia: Shane Hurlbut
Muzyka: Danny Elfman
Obsada: Christian Bale, Sam Worthington, Anton Yelchin, Bryce Dallas Howard, Helena Bonham Carter