Wygrany

wygrany-plakatHollywood w Polsce. Moja pierwsza myśl podczas seansu Wygranego Wiesława Saniewskiego była konstatacją na temat znakomitej jakości warsztatowej tego filmu. Dynamika i rozmach to z pewnością cechy, których nie można odmówić najnowszemu dziełu reżysera Nadzoru.

Spróbujmy jednak zejść głębiej, by sprawdzić, czy to tylko tani blichtr czy może efektowna oprawa wybitnej treści. Odpowiedź brzmi: ani jedno, ani drugie. Wygrany jawi się jako film z niezwykle płynną, naturalnie postępującą akcją, z wyróżniającymi się kreacjami aktorskimi i świetnymi dialogami. Z drugiej jednak strony trudno odczytać zamiary twórców. Mając w rękach naprawdę ciekawy scenariusz, mogli z nim zrobić absolutnie wszystko, jednak należało zacząć od stworzenie mocnej, krwistej postaci głównego bohatera.

Jeszcze przed obejrzeniem filmu, ale po zapoznaniu się z materiałami na jego temat, wyobrażałem sobie Olivera jako bohatera buntowniczego, owładniętego z jednej strony miłością do muzyki, z drugiej – niemocą twórczą, związaną z utraceniem ukochanej. Zamiast tego jednak Paweł Szajda uosobia werterowski weltschmerz, portretując niezdecydowanego i rozkapryszonego chłopca, który zewsząd oczekuje pomocy. Przy takiej postaci Janusz Gajos błyszczy oślepiającym wręcz światłem, tworząc kreację błyskotliwego, energicznego profesora matematyki, którego wielką pasją są wyścigi konne. Będący na życiowym zakręcie muzyk musi skorzystać z pomocy wybitnego wykładowcy, który nie tylko pomoże mu odbić się od dna, ale przede wszystkim nauczy go życia.

Prawda, że brzmi hollywoodzko? Nauczyciel i uczeń, dawny mistrz i ostatnia szansa, by powrócić na szczyt – bardzo filmowe, popkulturowe schematy po raz kolejny sprawdziły się wyśmienicie. Akcja trzyma w napięciu, plenery zmieniają się jak w kalejdoskopie – USA, Polska, Niemcy, znowu USA. Wygranego ogląda się naprawdę dobrze. Twórcy zadbali o mieszankę aktorską, z której każdy będzie zadowolony: panie z Pawła Szajdy, panowie z Marty Żmudy Trzebiatowskiej, a dojrzali widzowie – i nie tylko – z przyjemnością obejrzą Gajosa i znakomitego Wojciecha Pszoniaka wraz z jego wspaniałą kwestią, celnie punktującą bezzasadność konkursów artystycznych. Młodzi aktorzy powinni czuć się zawstydzeni, bowiem stara gwardia po prostu kradnie im film!

I taki właśnie jest ten film. Przyjemny, zwyczajny, starający się nikomu nie wyrządzić krzywdy i każdemu się spodobać. Swoją rolę spełnia znakomicie, jednak obawiam się, że – właśnie przez tę zwyczajność – za kilka lat nikt o Wygranym nie będzie już pamiętać.

Tytuł: Wygrany
Premiera: 18.03.2011
Scenariusz i reżyseria: Wiesław Saniewski
Zdjęcia: Piotr Kukla, Piotr Sobociński jr
Muzyka: Carlos Libedinsky
Obsada: Paweł Szajda, Janusz Gajos, Grażyna Barszczewska, Wojciech Pszoniak, Marta Żmuda Trzebiatowska, Wenanty Nosul