T-Mobile Nowe Horyzonty. W gąszczu seansów

16TNH-grafika-5

Jako wrocławski kinofil na to wyjątkowe wydarzenie zawsze czekam z wypiekami na twarzach. W tym roku oczekiwanie było nieco inne – dzięki uczestnictwu w festiwalach w Berlinie i Cannes mogłem obejrzeć wiele tytułów, które były pewniakami do programu T-Mobile Nowe Horyzonty. I rzeczywiście – w sekcjach pozakonkursowych kultowej już wrocławskiej imprezy filmowej znalazło się kilkadziesiąt tytułów, które udało mi się zobaczyć w lutym i maju tego roku, od zdobywców Złotych Palm i Niedźwiedzi po filmy nienagrodzone, ale szeroko dyskutowane podczas słynnych festiwali. Na szczęście jednak Nowe Horyzonty to nie tylko głośne, wyróżnione produkcje, ale wszystko to, co w światowym kinie obecnie najlepsze.

Nie musiałem zatem obawiać się, że w programie 16. edycji imprezy organizowanej przez zespół Romana Gutka nie znajdę niczego dla siebie. Po pierwsze dlatego, że ani w Berlinie, ani w Cannes nie udało mi się obejrzeć wszystkiego, na co czekałem – i tu Nowe Horyzonty przychodzą mi z pomocą. Dzięki wrocławskiemu festiwalowi przekonam się, jak według Denisa Côté radzi sobie Boris bez Béatrice i sprawdzę na jaką ocenę Egzamin zdał Cristian Mungiu, nagrodzony za reżyserię tego filmu w Cannes. W gąszczu nowohoryzontowych tytułów, wzbogaconym o niespotykane wcześniej sekcje, bardzo trudno jednak odnaleźć właściwą dla siebie ścieżkę. I choć każdy wytycza własną, chętnie podpowiem wam czego w tym roku nie wolno przegapić we Wrocławiu.

Kolejna fala rumuńskiej nowej fali

Egzamin (2016), reż. C. Mungiu
Egzamin (2016), reż. C. Mungiu

Na początku obecnego stulecia kino z wciąż nieco dla Europy egzotycznego kraju ze stolicą w Bukareszcie przebojem wdarło się na festiwalowe salony. Nazwiska takie jak Mungiu, Sitaru, Puiu czy Porumboiu przestały brzmieć obco, a rumuńscy twórcy filmowi szybko dołączyli do grona najważniejszych europejskich reżyserów, zgarniając mnóstwo ważnych (złotych) nagród. I choć ucichła już nieco dyskusja na temat coraz silniejszej pozycji rumuńskiej nowej fali w hierarchii światowego kina, filmowcy z naddunajskiego kraju wciąż tworzą znakomite dzieła, o czym świadczy ich liczna obecność zarówno w programie festiwali w Cannes i we Wrocławiu właśnie. Tytuły takie, jak wspomniany Egzamin Cristiana Mungiu, Sieranevada Cristiego Puiu czy Nieprawi Adriana Sitaru można w ciemno wpisywać w swoje nowohoryzontowe kalendarze.

To filmy niełatwe, surowe w formie i bogate w emocje, ale z pewnością warte tego, by się z nimi zmierzyć. Choćby dlatego, że kinematografia rumuńska to od kilkunastu lat jest jedną z najciekawszych i najlepiej rozwijających się w Europie.

sieranevada
Sieranevada (2016), reż. C. Puiu

Mistrzowie wracają do formy

Otwierająca 16. edycję T-Mobile Nowe Horyzonty Julieta Pedro Almodóvara to dowód powrotu słynnego hiszpańskiego reżysera do najwyższej formy. Wspaniały wizualnie i niezwykle bogaty emocjonalnie dramat twórcy Volver to film trafiający prosto w serce, ale też w poczucie estetyki – Julieta nie tylko wzrusza, ale też zachwyca pięknem. Dech w piersiach zapierają nie tylko wnętrza, kostiumy i plenery wybierane przez reżysera, ale także wspaniałe kobiety, które zawsze stanowiły esencję twórczości Almodóvara. Julieta nie jest filmem do analizowania, a jego struktur nie trzeba rozbierać na czynniki pierwsze – najnowszym dziełem ekscentrycznego Pedro należy po prostu się zachwycać.

Nie można przegapić Śmietanki towarzyskiej Woody’ego Allena, która – choć wyraźnego załamania formy u czołowego neurotyka Hollywood nie dostrzegłem – przez wielu canneńskich widzów nazywana była powrotem Allena do wielkości. Mamy tu wszystko, co Woody ukochał – muzykę jazzową, gwiazdy filmowe, przeintelektualizowane rozmowy i niezdecydowanych co do własnej tożsamości neurotyków. Ach, no i piękne kobiety z Kristen Stewart i Blake Lively na czele. Nowe dzieło Allena zagląda za kulisy życia gwiazd Hollywood lat 30-tych i pokazuje ich zblazowaną codzienność z przymrużeniem oka. Śmietanka towarzyska wejdzie na ekrany polskich kin już 12 sierpnia, ale po co czekać, skoro można zapoznać się z dziełem geniusza już pod koniec lipca?

julieta
Julieta (2016), reż. P. Almodovar

Neon Demon, najnowsze dzieło Nicolasa Windinga Refna, zostało w Cannes niemiłosiernie wygwizdane. Duński reżyser popuścił wodze fantazji i stworzył ponoć body horror w konwencji zatopionej w brokacie baśni. Piszę „ponoć”, gdyż projekcje Neon Demon rozpoczęły się na Lazurowym Wybrzeżu już po moim wyjeździe, co było dla mnie wyjątkowo gorzką pigułką do przełknięcia. Teraz najnowsze dzieło Refna, który także lada moment zagości w polskich kinach, będzie jednym z trzech filmów rozpoczynających 16. edycję T-Mobile Nowy Horyzonty, dzięki czemu wszyscy będziemy mieli możliwość przekonania się, co też tak rozjuszyło canneńską publiczność. Mimo niedawnego potknięcia w postaci Tylko Bóg wybacza, bezgranicznie ufam poczuciu estetyki duńskiego reżysera, który w swoich filmach zachwyca kontrastem i kolorami, a to dlatego, że jest… częściowym daltonistą i jaskrawe, mocno kontrastujące z sobą barwy są jedynym sposobem na to, by mógł w pełni docenić warstwę wizualną swych filmów.

Tylko dla nowohoryzontowych wyjadaczy

Oślizgły dusiciel (2016), reż. J. Hosking
Oślizgły dusiciel (2016), reż. J. Hosking

Sporo dobra znajdziecie standardowo w sekcjach poświęconych tytułom mniej znanych, ale nie mniej interesujących twórców. Trzecie Oko poświęcone jest w tym roku dorobkowi ultraciekawej kalifornijskiej reżyserki Anny Biller, reintepretującej standardy estetyczne filmów soft porno i włoskich horrorów giallo, a także szeroko pojętemu posthumanizmowi, który przygląda się relacjom człowieka z innymi gatunkami (w tej sekcji doskonałe Serce psa Laurie Anderson). Wielbiciele filmowego kampu najbardziej czekają zapewne na kultową już sekcję Nocne Szaleństwo, w której do zobaczenia m.in. Oślizgły dusiciel Jima Hoskinga, coś dla fanów złego smaku spod znaku Johna Watersa, a także interesująco zapowiadające się Antibirth Danny’ego Pereza, lokujące się gdzieś pomiędzy body horrorem a amerykańskim kinem o upalonych nastolatkach. Dla widzów poszukujących doznań z pogranicza kina i innych sztuk wizualnych Nowe Horyzonty mają coś specjalnego – retrospektywy Pippo Delbono (słynny reżyser teatralny, współpracujący m.in. z bohaterką filmy Wima Wendersa, Piną Bausch) czy Matthew Barneya, jednego z najbardziej ekscentrycznych twórców audiowizualnych w historii festiwalu (o ten tytuł nie było łatwo!) to wydarzenia, które świetnie wpisują się w pojęcie intertekstualności, które jest motywem przewodnim tegorocznego festiwalu.

Wybór należy do Ciebie

plakat-tnh2016Możecie czytać dziesiątki takich przewodników, a i tak najciekawsze w Nowych Horyzontach jest poszukiwanie i odkrywanie na własną rękę. Niemal co roku kończę festiwal z co najmniej jednym, a zwykle kilkoma filmowymi olśnieniami, których próżno było szukać w przedfestiwalowych Top 5, 10 czy 20. To właśnie te najmniej medialne tytuły, ukryte gdzieś w repertuarowej gęstwinie, sprawiają, że rokrocznie na Nowe Horyzonty zjeżdżają do Wrocławia tłumy widzów, głodne własnej filmowej iluminacji. Życzę wam, abyście i wam w tym roku udało się ją odnaleźć.

16. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty odbędzie się w dniach 21-31 lipca 2016 r. we Wrocławiu

www.nowehoryzonty.pl