#200: Pozwól mi wejść

To już numer 200. Trochę tych filmów było, choć wiele z nich nie zostało tu zrecenzowanych. Od dłuższego czasu jednak dzielę się z wami opiniami na temat wszystkich oglądanych przeze mnie obrazów. I będę to robił nadal. Gdybyście jeszcze tylko chcieli się podzielić czymś ze mną… Przełamcie ciszę.

Nastrój to jeden z najważniejszych składników recepty na udany horror. Oprócz strachu, który powinien wywoływać, film grozy powinien posiadać niezwykłą, zapadającą pamięć atmosferę, która podtrzyma poziom adrenaliny widza w momencie, gdy najstraszniejsze sceny już miną. Pozwól mi wejść, choć jest remake’iem, doskonale ten przepis realizuje.

Wszechobecny półmrok, pomarańczowa poświata i hipnotyzująca ścieżka dźwiękowa wspaniale splatają się, tworząc atmosferę podobnej do tej z 30 dni mroku. Zimowa aura w świetle przydomowej latarni ma w sobie coś złowieszczego, ponadnaturalnego. To coś ma w sobie też Abby, nowa dziewczyna w sąsiedztwie, w którym dorasta Owen. Chłopak nie ma przyjaciół, a na dodatek prześladowany jest w szkole przez starszych chłopców. Pojawienie się w okolicy bratniej duszy jest dla niego bardzo przyjemną odmianą, jednak wkrótce Owen odkryje, że jego nowa przyjaciółka jest czymś więcej niż uroczą dziewczynką.

Napisanie choć słowa więcej byłoby zbrodnią wobec tej historii, choć ci, którzy widzieli szwedzki pierwowzór filmu, będą znać jej dalszy ciąg. Najważniejsze w obrazie Matta Reevesa jest to, że nadał swojej historii zmysłowy wymiar, gdyż pomiędzy Abby i Owenem rodzi się głębokie, choć wielce specyficzne uczucie. Pozwól mi wejść to popis dwójki młodziutkich aktorów, choć widać, że Kodi Smit-McPhee – swoją drogą jedno z najbrzydszych zdolnych dzieci w Hollywood – ma dużo mniejsze doświadczenie, niż Chloë Grace Moretz, której talentu jestem wielkim zwolennikiem. Reeves z wyczuciem prowadzi swych młodych bohaterów, dzięki czemu na ekranie mamy do czynienia z pełnokrwistymi postaciami, a nie z pustymi kukłami, do których amerykańskie horrory zdążyły nas przyzwyczaić.

Choć nie widziałem Pozwól mi wejść w wersji oryginalnej, to słyszałem, że jest lepszym filmem, niż dzieło Reevesa. Jeśli tak jest w istocie, będę musiał te braki nadrobić, bo skoro amerykański remake jest tak świetnym horrorem, pierwowzór musi być prawdziwym klasykiem.

Tytuł: Pozwól mi wejść
Tytuł oryginalny: Let Me In
Premiera: 13.09.2010
Reżyseria: Matt Reeves
Scenariusz: Matt Reeves, na podstawie scenariusza szwedzkiego filmu z 2008 roku pod tym samym tytułem
Zdjęcia: Greig Fraser
Muzyka: Michael Giacchino
Obsada: Kodi Smit-McPhee, Chloë Grace Moretz, Richard Jenkins, Cara Buono, Elias Koteas