Anioły i demony

Sam siebie zaskoczyłem oglądając Anioły i demony. Pierwszy film na podstawie książki Dana Browna zbojkotowałem – głównie z powodu histerycznej obsesji na punkcie Kodu Leonarda da Vinci, który czytali nawet najwięksi analfabeci, nie mający wcześniej książki w ręku. No ale cóż, Anioły i demony sam nawet próbowałem czytać, więc niech będzie.

Robert Langdon znowu musiał użyć swojej wybitnej wiedzy z dziedziny semiologii, by pomóc rozwikłać zagadkę porwania czterech kardynałów przez sekretne bractwo Illuminati i kradzieży najnowszego, a zarazem bardzo niebezpiecznego osiągnięcia nauki – antymaterii. Razem z dr Vetrą (niezbyt ponętna i ani trochę nie zapadająca w pamięć Ayelet Zurer) próbują odnaleźć w Watykanie legendarną Ścieżkę Oświecenia, a przy okazji ocalić żywoty czterech preferiti – kardynałów, spośród których ma zostać wybrany nowy papież. Trwa konklawe, a Langdon ma przeciw sobie szefa Gwardii Szwajcarskiej, komendanta Richtera (Stellan Skarsgaard). W dodatku goni ich czas, gdyż wedle gróźb porywacza co godzinę ginąć będzie jeden z kardynałów…

Trzeba przyznać, że rozrywka na linii Langdon i spółka – Illuminati jest naprawdę ciekawa i ekscytująca, a dla miłośników historii, której karty odsłaniane są powoli, acz nieoczekiwanie, jest to film wręcz obowiązkowy. Wszystko dzieje się w morderczym tempie, a zbrodnie przeplatają się z odkryciami kolejnych wskazówek, wiodących Langdona do upragnionego finału – odnalezienia Kościoła Oświecenia, owianej legendą sekretnej kryjówki Iluminatów. Anioły i demony są warte obejrzenia z jeszcze jednego powodu. Jako, że Watykan zabronił ekipie filmowej kręcenia na terenie państwa papieskiego, twórcy filmu musieli stworzyć replikę Bazyliki św. Piotra i Placu św. Piotra. I uczynili to z takim rozmachem, a zarazem takim pietyzmem, iż nieprawdopodobne wydaje się, że wnętrza ukazane w filmie Rona Howarda nie są komnatami pałacu papieskiego. Naprawdę, perełka.

Oczywiście niedokładności, absurdów, luk fabularnych jest mnóstwo, ale kasowe adaptacje książkowych hitów rządzą się swoimi prawami. Ale wiele da się wybaczyć, gdy można bawić się dobrze opowiedzianą historią przygodowo-kryminalną. Dodajmy do tego ironicznego Toma Hanksa i jak zawsze świetnego, tworzącego niejednoznaczną postać Ewana McGregora i mamy film, który powinien trafić do różnych odbiorców, ale z takim samym – naprawdę dobrym – skutkiem.

Anioły i demony (Angels & Demons); premiera: 07.05.09; reżyseria: Ron Howard; scenariusz: David Koepp, Akiva Goldsman, na podstawie powieści Dana Browna pod tym samym tytułem; obsada: Tom Hanks, Ewan McGregor, Stellan Skarsgaard, Ayelet Zurer, Armin Mueller-Stahl