Bogowie ulicy

bogowie-ulicy-plakatKino policyjne, niegdyś często obecne na ekranach wielkich i małych, zostało w ostatnim dziesięcioleciu nieco zaniedbane. W cieniu chwały Gavina O’Connora czy Królowie ulicy Davida Ayera (oba z 2008 r.) były propozycjami przyzwoitymi, ale niespełniającymi do końca wymagań prawdziwie męskiego kina. Być może dlatego reżyser drugiego ze wspomnianych tytułów postanowił spróbować raz jeszcze i – ze znacznie lepszym efektem – przedstawił światu Bogów ulicy.

To, jak wiele różnych emocji wzbudza film Ayera, najlepiej świadczy o tym, jak ważny jest to obraz. Trudno oceniać go w kategoriach dzieła wybitnego – koncepcyjnie i warsztatowo to po prostu świetnie zrealizowany kryminał – ale w swoim gatunku na pewno stanie się klasykiem. Już dziś, choć z ekranów polskich kin zniknął dość szybko, jego sława odbija się szerokim echem w wielu środowiskach: krytyków i twórców, bywalców kin i internetowych ściągaczy (a także tych stojących gdzieś pomiędzy). Dawno już film tak niepozorny – bez wielkich gwiazd, ze śmiesznym jak na warunki Hollywood budżetem 7 mln dolarów – nie wywołał tak imponującego rezonansu.

A przecież nie ma w nim nic prawdziwie wyjątkowego. Ot, historia dwóch funkcjonariuszy policji patrolujących każdego dnia (i niemal każdej nocy) brudne ulice South Central LA, rozmawiających o dziewczynach, kolegach z pracy i wszystkich innych prozaicznych sprawach. Rejon zamieszkiwany głównie przez Latynosów i Afroamerykanów dostarcza oficerom Tylerowi (Jake Gyllenhaal) i Zavali (Michael Peña) mnóstwa pracy, oni zaś wydają się do niej stworzeni – niestraszne im strzelaniny, pościgi, pożary. Panowie uwielbiają adrenalinę, a często nie przebierają w środkach, czyszcząc swój rewir z wszelkiego rodzaju szumowin. Już początkowy monolog Tylera zapowiada bohaterów bezkompromisowych, egzekwujących prawo bez względu na wszystko. Nareszcie doczekaliśmy się filmowych policjantów z krwi i kości!

Pod względem formy Bogowie ulicy nie należą do filmów łatwych w odbiorze. Wykorzystujący techniki filmowania znane z found footage, obraz Ayera gwarantuje niezwykłą, niekiedy wręcz trudną do okiełznania dynamikę związaną z częstą zmianą perspektyw. Ujęć statycznych jest tu naprawdę niewiele, ale właśnie jedną z największych zalet tej produkcji jest to, że często poszarpane i wielokrotnie montowane sekwencje nie męczą widza. Ayer porusza się po trudnym gruncie z niebywałą gracją, uspokajając kamerę dokładnie wtedy, gdy jest to niezbędne, by za chwilę ponownie wprawić ją w szalony ruch, pozwalający nam na dostrzeżenie każdego szczegółu. Choć nie jestem zwolennikiem tej formy, a jej zastosowanie w filmie policyjnym nieco mnie zaskoczyło, Bogowie ulicy stanowią jeden z najlepszych przykładów jej wykorzystania.

Jake Gyllenhaal i Michael Peña to przykład aktorskiej mieszanki, jakiej od dawna nie widziałem w kinie hollywoodzkim. Przyznam, że zastanawiałem się nad takim doborem odtwórców głównych ról, gdyż ani Gyllenhaal, ani tym bardziej niepozorny Peña, którego znałem do tej pory jedynie z przeciętnego Strzelca, nie wydawali się odpowiedni do ról bezwzględnych twardzieli. Ayer zaskoczył mnie jednak znakomitym scenariuszem i dialogami – reżyser po raz kolejny sięgnął do wspomnień z okresu dorastania w sportretowanym w filmie dystrykcie South Central Los Angeles, który można porównać chyba tylko do francuskiej 13. dzielnicy. Niespotykany luz w kreacjach obu protagonistów, przezabawne dialogi i niegrzeczny humor – to wszystko znajdziecie w Bogach ulicy i choć czasem może się wydawać, że bohaterowie za chwilę przekroczą granice dobrego smaku, wszystko rekompensuje elektryzujący finał, który może nie zaskakuje, ale stanowi godne zakończenie znakomitej historii.

Choć Bogowie ulicy raczej nie mogą liczyć na żadne z pierwszoligowych nagród, są kolejnym dowodem na kunszt Davida Ayera – już nie tylko na polu scenariopisarskim, na którym sprawdził się niejednokrotnie, ale również reżyserskim. Bez szczególnej przesady można powiedzieć, że ten interesujący twórca stworzył coś z niczego, dając nadzieję na to, że w Hollywood nadal jest miejsce dla (quasi)niezależnych obrazów.

TytułBogowie ulicy
Tytuł oryginalnyEnd of Watch
Premiera: 8.09.2012
Scenariusz i reżyseriaDavid Ayer
ZdjęciaRoman Vasyanov
MuzykaDavid Sardy
ObsadaJake GyllenhaalMichael PeñaNatalie MartinezAnna KendrickDavid HarbourFrank GrilloAmerica Ferrera