Chaos Theory

Tak naprawdę ten film nie wyróżnia się zupełnie niczym. Jeżeli jednak jesteś, drogi widzu, kinomanem rozsądnym, wiesz, że nie oznacza to, iż film nie jest dobry. Nie ma po prostu cech wybitnych, ale co lepsze schematy ambitnej amerykańskiej komedii Chaos Theory ogrywa sprawnie i przystępnie.

Co może zrobić mężczyzna, który dowiaduje się, że jego rodzina, którą stworzył siedem lat temu, nie jest tak naprawdę jego? Główny bohater jest zwolennikiem tworzenia list ze wszystkimi możliwymi alternatywami, a więc… Ów mężczyzna może:

a) zwariować,
b) poszukać winnego i zabić go,
c) przejść nad nową wiedzą do porządku dziennego.

Ze względu na nikły potencjał fabularny ostatnią opcję możemy odrzucić od razu. Frank Allen nie jest mordercą, więc wybiera pierwszą możliwość. Izoluje się, zostawia ukochaną żonę i siedmioletnią córkę i porzuca dotychczasowy tryb życia. A trzeba dodać, że Frank zawsze był perfekcjonistą: tworzył listy rzeczy do zrobienia, nawet tych najbanalniejszych, o których zapomnieć nie sposób. Kiedy więc jeden dzień zaburzy równowagę jego świata, Frank postanowi polegać wyłącznie na ślepym trafie. Od tej pory, gdy tylko będzie musiał podjąć decyzję, alternatywy spisze na wszechobecny karteczkach. Ta, którą wylosuje, pokieruje dalej jego życiem.

Można tu zauważać pewne analogie z Jestem na tak, trudno jednak podejrzewać, by Peyton Reed inspirował się recenzowanym tu filmem. Z prostej przyczyny – premiery obu tych obrazów dzieli ledwie kilka miesięcy, a scenariusze powstawały dużo wcześniej. Poza tym, Chaos Theory to film o wiele bardziej gorzki, nastawiony nie tyle na rozbawienie widza, co uczulenie go na pewne społeczne zjawiska, takie, jak problem ojcostwa, przesadna rutyna, umiejętność przebaczenia i postawienia dobra rodziny na samym szczycie listy priorytetów.

Ryan Reynolds nie pierwszy raz udowadnia, iż jest aktorem nie tylko filmów lekkich i przyjemnych, ale potrafi wcielić się również w bohatera skomplikowanego i dynamicznego. Emily Mortimer dotrzymuje mu kroku jedynie w pierwszych sekwencjach filmu, potem zamienia się w zagubioną owieczkę, która czeka na swojego pasterza. Zakończenie jest przewidywalne i łzawe, po raz kolejny udowadniające niekontrolowaną amerykańską potrzebę happy endów.

Nie jest to najmocniejsza pozycja, ale ma swoje dobre momenty, a w dodatku – co dla amerykańskiej komedii jest nie lada komplementem – ma do zaoferowania humor o wiele bardziej wyszukany, niż ten najczęściej spotykany – chodnikowy.

Tytuł: Chaos Theory
Premiera: 11.04.2008
Reżyseria: Marcos Siega
Scenariusz: Daniel Taplitz
Zdjęcia: Ramsey Nickell
Muzyka: Gilad Benamram
Obsada: Ryan Reynolds, Emily Mortimer, Stuart Townsend, Sarah Chalke, Matreya Fedor, Chris William Martin