Do utraty tchu

Z przyjemnością pragnę ogłosić, iż poniższa recenzja jest numerem 100 na mym skromnym blogu. To niesamowite, ale wydaje się to tak wiele, a przecież tak niewiele. Jak łatwo przychodzi nam coś, co kochamy i chcemy robić. Jako, że miałem świadomość tego małego jubileuszu, postanowiłem, że setna recenzja dotyczyć filmu wybitnego, genialnego, jednak dotychczas mi nieznanego. Sięgnąłem więc po jeden z najwybitniejszych tytułów kina europejskiego – Do utraty tchu Jean-Luca Godarda, który – nawiasem mówiąc – właśnie gości we Wrocławiu.

Nowa Fala Francuska wywołuje we mnie ogromną ciekawość i fascynację, choć arcydzieło Godarda jest pierwszym przedstawicielem tego nurtu, który miałem zaszczyt obejrzeć. Zatem – jak scharakteryzowałbym Nową Falę na podstawie tylko tego jednego tytułu?

Nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja. Do utraty tchu powstawało bowiem niemal bez scenariusza, a kwestie aktorów były często wynikiem improwizacji. Dlatego też, a po części w wyniku specyficznego montażu, film jest rwany, chaotyczny, nieuporządkowany. I tacy są też bohaterowie. Zatwardziały przestępca Michel, grany przez Jean-Paula Belmondo, to infantylny, niezrównoważony dandys, któremu wydaje się, iż może zawojować świat. Równie duże problemy natury psychicznej ma jego filmowa partnerka, Amerykanka Patricia (świetnie zagrana przez Jean Seberg) – niezdecydowana, niepotrafiąca sprecyzować myśli, wreszcie odrobinę puszczalska i dziecinna. Gdyby nie niezdecydowanie Patricii, ona i Michel stworzyliby dobraną parę. Jednak Amerykanka, z niewiadomych nawet sobie pobudek, postanawia ukrócić przestępcze zapędy Michela, czym doprowadza do końca historii.

Taki to film – szalony, niezrównoważony, irytujący. A jednak mamy świadomość, że mamy do czynienia z artystami. Wiemy, że kraina, w której żyją postacie, to raj dla hedonistów. Do utraty tchu to pean dla Paryża, ale i dla Europy, dla obywateli świata. Nie bez przyczyny w filmie usłyszymy język francuski, angielski i włoski. Najlepszym podsumowaniem dzieła Godarda niech będzie hasło z jednego z plakatów (do filmu Ten Seconds to Hell), którym przygląda się Michel:

Vivre dangereusement jusqu’au bout! / Żyj niebezpiecznie do samego końca!

Tytuł: Do utraty tchu
Tytuł oryginalny: À bout de suffle
Premiera: 16.03.1960
Reżyseria: Jean-Luc Godard
Scenariusz: Jean-Luc Godard, François Truffaut
Zdjęcia: Raoul Coutard
Muzyka: Martial Solal
Obsada: Jean-Paul Belmondo, Jean Seberg, Daniel Boulanger, Jean-Pierre Melville