Klip

klip-plakatJeśli debiut reżyserski Mai Miloš miał tylko jedno podstawowe zadanie – zaszokować, wstrząsnąć publiką, oburzyć – to sprawdził się znakomicie. Niezbyt liczna widownia na specjalnym przedpremierowym pokazie Klipu we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty reagowała skrajnie na epatujące seksem i przemocą sceny, za którymi trudno było dostrzec jakąkolwiek treść.

Bo w to, że Jasna, kilkunastoletnia bohaterka debiutu Miloš, w fizycznej miłości szuka ujścia dla swoich problemów, lęków i zmartwień, po prostu uwierzyć nie można. Bardziej niż rodzinę kochająca plastikowe ciuchy i dyskoteki, nastolatka odcina się od codziennych znojów związanych z chorobą ojca. Nie znajduje w sobie poczucia obowiązku, do szkoły chodząc tylko z przyzwyczajenia i po to, by spotkać się z równie próżnymi koleżankami. Najgorszą wadą Jasnej jest jednak brak szacunku wobec samej siebie – gdy zakochuje się w Djole, starszym koledze ze szkoły, tłumi w sobie poczucie godności, całkowicie podporządkowując się popędowi seksualnemu swojego partnera.

Sympatia do bohaterki nie wchodzi w grę. Obserwując powolne staczanie się nieletniej dziewczyny, możemy jedynie z politowaniem patrzeć na jej złe wybory. Jasna zostaje uprzedmiotowiona przez Djole’a – świadomy jej afekcji chłopak traktuje ją jak seksualną zabawkę, spełniającą wszystkie jego zachcianki. Zaślepiona uczuciem dziewczyna zgadza się na wszystko, licząc na ostateczne odwzajemnienie miłości. Nic takiego się nie dzieje. Jasna i jej partner co prawda spędzają ze sobą więcej czasu, przekraczając nawet mistyczne granice własnych domostw, jednak gdy bohaterka zwerbalizuje wreszcie swoje uczucie, Djole wycofa się, zostawiając upokorzoną nastolatkę z dramatycznym wyborem – zupełnie zerwać znajomość z ukochanym czy pozostać jego sekszabawką.

A wszystko to właśnie w konwencji tytułowego klipu, który Jasna nagrywa sprezentowanym przez wujka z Kataru telefonem komórkowym. Nagranie wideo, które ma być dowodem jej własnej wyjątkowości, dokumentuje jedynie postępującą degrengoladę dziewczyny, która pije na umór, zażywa twarde narkotyki, a przede wszystkim uprawia z Djolem seks bez zabezpieczeń. Miloš zderza chaotycznie imprezowe klipy z komórki ze statycznymi ujęciami z życia rodziny Jasnej, nachalnie wyjaśniając widzowi metaforę. Oto dziewczyna, która gardzi zasadami swych rodziców – pracowitością, przywiązaniem do rodziny i tradycji – i wręcz wyzbywa się ich na rzecz konsumpcyjnego, przesyconego używkami życia na krawędzi. Prawdziwy spokój odnajduje nie w domowym zaciszu, a w kipiącej decybelami dyskotece.

Miloš epatuje pornograficznymi ujęciami, nie bojąc się pokazywania scen seksu oralnego czy analnego w dużym zbliżeniu. Trudno mówić o erotyzmie, gdy partner Jasnej ogląda nagranie masturbacji swojej partnerki, onanizując się przy nim. Jak jednak wspomniałem na wstępie, zza ujęć rodem z kina XXX nie wychyla się żadna nauka, żadna puenta, mogąca w jakiś sposób ukierunkować, motywować efekt szoku, z którego korzysta reżyserka. Czy chciała nam powiedzieć, że miłość nastolatków w Serbii sprowadza się już tylko do seksu? Że kobiety gotowe są znieść każde poniżenie, by zostać zauważone? A może to, że główna bohaterka była skomplikowaną osobowością, nieumiejącą artykułować swoich emocji? Żadna z tych tez nie wydaje się prawdopodobna, a jeśli nawet Miloš którąś z nich próbowała udowodnić, nie zrobiła nic, by przez 100 minut swojego debiutu przekonać do niej widzów.

TytułKlip
Premiera: 27.01.2012
Scenariusz i reżyseriaMaja Miloš
ZdjęciaVladimir Simic
MuzykaZoran MaksimovicOgnjen Popic
ObsadaIsidora SimijonovicVukasin JasnicSanja MikitisinJovo Maksic