Mroczne cienie

Zagraj to jeszcze raz, Sam – słynny cytat z Casablanki wszedł do kanonu nie tylko dialogów filmowych, ale w ogóle tekstów kultowych. Cytujemy słowa Ricka Blaine’a, gdy chcemy, aby ktoś powtórzył to, co dobrze mu wychodzi, co nam się podoba. Wychodząc od tego znaczenia i będąc świeżo po seansie Mrocznych cieni, muszę powiedzieć reżyserowi tego filmu: Nie graj tego więcej, Tim.

Niby wiedziałem, czego się spodziewać. Johnny Depp po raz kolejny w makijażu i raz jeszcze w bardzo dziwnej, acz intrygującej roli. W tle cała plejada gwiazd: Michelle Pfeiffer, Eva Green oraz – naturalnie – partnerka reżysera, Helena Bonham Carter. To wszystko w mrocznej scenerii potężnego zamczyska, nieopodal Wzgórza Wdów. Tim Burton nie jest tu jednak do końca autorem, a jedynie całkiem sprawnie odtwarza  całość – Mroczne cienie to bowiem remake bardzo popularnego w latach 60. amerykańskiego serialu. Naturalnie wielki wizjoner nadał filmowi swój, bardzo mroczny i ekscentryczny, szlif, ale…

Dalszą część recenzji przeczytacie na stronie Gazety Młodych.