Kategorie:

Musimy porozmawiać o Kevinie

musimy-porozmawiac-o-kevinie-plakatMusimy porozmawiać o Kevinie to ciężkie doświadczenie, zarówno wizualne, jak i psychologiczne. Wydawałoby się, że film tak piękny i zmysłowy nie może jednocześnie opowiadać o tak okropnej, toksycznej relacji. A jednak. Lynne Ramsay, cudowne objawienie brytyjskiego kina sprzed kilkunastu lat, udowodniła, że mroczny temat nie musi determinować ciężkiej formy.

Już pierwsza sekwencja stanowi sensualną bombę. Tilda Swinton kąpie się w morzu pomidorowej masy, a po jej ciele biegają setki rąk z zahipnotyzowanego tłumu. Sen? Wspomnienie? Urojenie? Gdy poznamy Evę Khatchadourian, główną bohaterkę i matkę tytułowej postaci, zrozumiemy, że pomidorowa ekstaza może być tym wszystkim – i żadnym z nich. Co do jednego nie mamy wątpliwości – jest ucieczką od okrutnej rzeczywistości.

W niej Eva musi codziennie walczyć z traumą potwornego wydarzenia, które pozbawiło jej życiowego porządku, a przede wszystkim rodziny. Kobieta, choć od tamtego dnia minęło już kilkaset kolejnych, żyje w zawieszeniu – pomiędzy wczoraj a dziś, pomiędzy życiem a śmiercią, poczuciem winy i chęcią zemsty. Zbolała matka rozpamiętuje swoje rodzicielstwo, ze wszystkimi jego wzlotami i upadkami. Te pierwsze były jednak zbyt rzadkie, by uchronić ją od nienawiści Kevina.

Pomiędzy Swinton i Ezrą Millerem tworzy się prawdziwa nawałnica emocji, która umiejętnie skrywana jest pod powłoką nienawistnych spojrzeń i suchych gestów. Walka najbliższych sobie osób jest również pojedynkiem aktorskim, z którego zwycięsko wychodzi ten bardziej doświadczony z artystów. Tilda po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najgenialniejszych współczesnych aktorek, perfekcyjnie oddając całe spektrum matczynych emocji. Brak oscarowej nominacji dla tej kreacji jest niezbitym dowodem na nieudolność Akademii. Miller próbuje dotrzymać jej kroku, jednak ma do zaoferowania niewiele ponad kpiący uśmiech i opętane spojrzenie. Niemniej jednak drzemie w tym chłopcu potencjał, który wkrótce zechcą wykorzystać bardziej doświadczeni reżyserzy.

Ramsay prowadzi narrację na tyle umiejętnie, iż nie sposób jasno odpowiedzieć, czy to matka zepsuła syna, czy może było odwrotnie. Kevin, niczym pomiot Szatana z Omenu, wydaje się stracony od początku. Marsowa mina pięciolatka przeradza się w pełne nienawiści kpiące spojrzenie młodego mężczyzny, obrzucającego Evę przekleństwami i obelgami. Niczym Artur z niedawnej Matki Teresy od kotów, Kevin odnajduje przyjemność w psychicznym dręczeniu matki. Ona nie pozostaje bez winy. Możemy być niemal pewni, że zachowanie chłopaka jest odpowiedzią na wcześniejszą obojętność rodzicielki, dla której dziecko było niczym więcej, jak tylko przeszkodą w beztroskim życiu. Kobietę potępiamy wtedy – jej syna teraz. Krzywdzą się nawzajem, dokonując szkód niemożliwych do naprawienia.

Musimy porozmawiać o Kevinie poraża obrazem, obezwładnia tekstem, hipnotyzuje dźwiękiem. A nade wszystko – przeraża, bo pokazuje drobne czyny wywołujące potężne konsekwencje. Bo mówi o uczuciach rodzicielskich, których nie ma tam, gdzie być powinny, i dziecku, które ze swojego życia wyrzuca rodziców. Ramsay prowadzi widza przez labirynt patologicznych relacji, unikając osądzania którejkolwiek ze stron, pomimo wzajemnego krzywdzenia się obu stron tego konfliktu. Stopniowo buduje napięcie, by skulminować je w nieco rozczarowującym finale, który jest zbyt dosłowny w odniesieniu do umowności całego filmu. Końcowe sekwencje wiele wyjaśniają, ale wydają się nie pasować do alegorycznej całości.

Bo to przede wszystkim piękne, mocne kino, pełne wspaniałych ujęć, zmysłowych barw i trudnych emocji. To film o konsekwencjach każdego czynu, nawet najmniejszego. Matka i syn nawzajem niszczą sobie życie, choć robią to na różne sposoby – ona nieświadomie rani go, obdarowując chłodem i obojętnością, on mści się, ostentacyjnie okazując nienawiść. Raz uruchomiona spirala nie może zostać zatrzymana. Podsumowaniem będzie tragedia, po której nie będą mogli już żyć, a co najwyżej – być.

Poniżej jeden z najlepszych zwiastunów filmowych zeszłego roku.

Recenzja pierwotnie opublikowana w Gazecie Młodych.

Tytuł: Musimy porozmawiać o Kevinie
Tytuł oryginalny: We Need to Talk About Kevin
Premiera: 12.05.2011
Reżyseria: Lynne Ramsay
Scenariusz: Lynne Ramsay, Rory Kinnear, na podstawie powieści Lionela Shrivera pod tym samym tytułem
Zdjęcia: Seamus McGarvey
Muzyka: Jonny Greenwood
Obsada: Tilda Swinton, Ezra Miller, John C. Reilly, Jasper Newell, Rock Duer, Ashley Gerasimovich, Siobhan Fallon