Poza prawem

Większość reżyserów opowiada historie za pomocą postaci. Ci wybitni opowiadają ludzi pod pretekstem opowieści. Ten wniosek spłynął na mnie, gdy obejrzałem kolejny film Jima Jarmuscha, w którym każda kolejna przedstawiona postać jest ciekawsza od poprzedniej.

Poza prawem to trzech przestępców i trzy różne osobowości. W normalnych warunkach nawet nie zwróciliby na siebie uwagi, a pewnie chętniej przyłożyliby sobie nawzajem. Spotykają się jednak w więziennej celi, a więc skazani są na swoje towarzystwo. Z początku nie potrafią znaleźć wspólnego języka, ale z czasem rozumieją, że porozumienie może dać im więcej, niż konflikty.

Tak naprawdę w Poza prawem niewiele się dzieje, nawet wtedy, gdy rozgrywają się kluczowe dla fabuły sceny. Świetne role Toma Waitsa, Johna Luriego, a zwłaszcza Roberto Benigniego, cudowna muzyka tego drugiego i czarno-biała rzeczywistość – nieważna jest historia, ważni są ludzie.

Jarmusch pokazuje nam, że przestępcy to nie zawsze zdegenerowani recydywiści – to również kochający, pożądający życia optymiści, z których los okrutnie zadrwił. Bohaterowie Poza prawem dostaną drugą szansę, lecz przecież nie każdy będzie umiał ją wykorzystać.

Tytuł: Poza prawem
Tytuł oryginalny: Down by Law
Premiera: 05.1986
Scenariusz i reżyseria: Jim Jarmusch
Zdjęcia: Robby Müller
Muzyka: John Lurie
Obsada: Tom Waits, John Lurie, Roberto Benigni, Nicoletta Braschi, Ellen Barkin