Rytuał

Ze wszystkich filmów o egzorcyzmach i opętaniu, jakie obejrzałem, Rytuał był najgorszy. Nie dlatego, że budżet nie był odpowiedni, ale dlatego, że komuś zabrakło pomysłu, żeby temu filmowi nadać jakikolwiek kształt.

Nie wiem, dlaczego ktokolwiek wykłada pieniądze na tak naprawdę niedokończony film. Trudno opisać fabułę Rytuału. Niedoszły ksiądz trafia pod skrzydła doświadczonego egzorcysty w Rzymie, by nauczyć się jego metod i odnaleźć powołanie. Odnajduje coś, co ma niewiele wspólnego z Bogiem, a okazuje się zatrważającym przeżyciem.

Tak naprawdę, to uległem odrobinę tendencji opisów reklamowych, a w Rytuale tajemnicy i trwogi jest jak na lekarstwo. Anthony Hopkins w ciągu ostatnich kilku lat nie przebiera w scenariuszach, czego kolejnym dowodem jest udział w filmie Mikaela Håfströma. Zupełnie nieprzemyślany, fatalnie zagrany scenariusz nie mógł wypaść dobrze na taśmie filmowej. I nie wypadł.

Ani to horror ani thriller. Ciężko zakwalifikować Rytuał jako dzieło filmowe. To próba oszukania widza, stworzenia intrygi, która nie ma prawa zaintrygować. Okropnie zmęczyłem się podczas tego seansu. Nie ryzykujcie.

Tytuł: Rytuał
Tytuł oryginalny: The Rite
Premiera: 26.01.2011
Reżyseria: Mikael Håfström
Scenariusz: Michael Petroni, Matt Baglio
Zdjęcia: Ben Davis
Muzyka: Alex Heffes
Obsada: Anthony Hopkins, Colin O’Donoghue, Alice Braga, Ciarán Hinds, Toby Jones, Rutger Hauer, Marta Gastini