Uczeń czarnoksiężnika

Każdy film, w którym udział bierze Nicolas Cage, jest dla mnie czymś w rodzaju małego święta – wydarzeniem, które warto zaznaczyć w kalendarzu. Nie należę do tych, którzy za wszelką cenę bronią jego aktorskich wyborów, nie staram się być adwokatem jego gwiazdorskich fanaberii. Faktem bezsprzecznym jest natomiast to, że czerpię niekłamaną przyjemność z oglądania go na ekranie i każdy, nawet najgorszy obraz z jego udziałem mam zamiar obejrzeć. Uczeń czarnoksiężnika plasuje się mniej więcej pośrodku listy dokonań Cage’a.

W czerwcowym numerze brytyjskiego Empire znalazł się obszerny wywiad z Nicolasem, w którym mówił on m.in. o swej fascynacji magią i czarnoksiężnikami. Efektem jego fascynacji jest film będący podmiotem tej recenzji, a także mający swoją premierę w październiku Polowanie na czarownice. Nie ma oczywiście sensu rozpatrywać tych dwóch obrazów w kategorii rzetelnych opracowań na temat sztuk magicznych, warto natomiast potraktować je jako okazję do dobrej zabawy w otoczce zaklęć i czarów. Uczeń czarnoksiężnika to opowieść o młodym studencie fizyki, który w krótkim czasie musi oswoić się ze świadomością, iż jest Pierwszym Merlińczykiem (jedynym godnym następcą Merlina), a także nauczyć się tego, co pozwoli mu pokonać najpotężniejszą czarownicę w historii świata. Dave (w tej roli Jay Baruchel), wbrew początkowym niepowodzeniom, okaże się pojętnym uczniem, a co więcej – zyska miłość, a także przyjaciela w postaci swego mentora, Balthazara (w tej roli Cage).
Najnowszy film Jona Turteltauba jest przede wszystkim kolejnym dowodem na to, iż ten właśnie reżyser wie doskonale, jak zrobić efektowne kino przygodowo-familijne. Potężne efekty specjalne to gratka przede wszystkim dla młodszych widzów i to oni powinni być najbardziej zadowoleni po wyjściu z kina. Dorośli z uśmiechem przyjmą naiwny wstęp do historii o tym, jakoby Balthazar szukał wybrańca Merlina po całym świecie (czyli nie od razu do Stanów), ale odnalazł go dopiero w Nowym Jorku (pomimo szczerych chęci, jednak Stany). Film uznaję za całkiem niezły, szczególnie dzięki humorowi, którego – nawiasem mówiąc – byłoby znacznie więcej, gdyby Cage odmówił sobie niektórych wymuszonych dialogów. Nie rozumiem – dlaczego ten facet chce być jednocześnie poważny i zabawny?

Tytuł: Uczeń czarnoksiężnika
Tytuł oryginalny: The Sorcerer’s Apprentice
Premiera: 08.07.2010
Reżyseria: Jon Turteltaub
Scenariusz: Lawrence Konner, Mark Rosenthal, Matt Lopez, Doug Miro, Carlo Bernard
Zdjęcia: Bojan Bazelli
Muzyka: Trevor Rabin
Obsada: Nicolas Cage, Jay Baruchel, Alfred Molina, Monica Belucci, Teresa Palmer, Toby Kebbell