Wściekły byk

Kto nie zna geniuszu Martina Scorsese, ten nie ma prawa nazywać się miłośnikiem kina. Kto go zna, zna też Wściekłego byka – film o bokserze, który z kinem traktującym o sporcie niewiele ma wspólnego. To narkotyczna opowieść o degrengoladzie sportowca, który miał szansę wejść do panteonu największych i najwspanialszych bokserów, a w kronikach zapisze się jako jeden z wielu mistrzów wagi średniej. A upadek człowieka, rozpad jego duszy Scorsese umie pokazać jak mało kto.

Jake La Motta był świetnym bokserem. Więcej – to był materiał na legendę, na wieloletniego mistrza i idola młodych. Murem stał za nim Joey, jego brat, który z anielską cierpliwością znosił humory Jake’a. Vicky, piękna nastolatka o skandynawskiej urodzie, urodziła Jake’owi dzieci, a on sam musiał tylko dbać o formę. I myśleć o karierze. Nie myślał. Wciąż uważał, że ktoś próbuje go zahamować, że jeśli mistrzostwa nie zdobędzie sam, nie będzie miało smaku mistrzostwa, że wszyscy próbują go zdradzić… Stopniowo pogłębiająca się paranoja najpierw odepchnęła od niego brata, a potem pozbawiła go tytułu mistrzowskiego (straconego w walce z typowym ‚arch-enemy’, Sugar Ray Robinsonem) oraz rodziny. Jake znacznie przybrał na wadze, skończył z boksem i otworzył własny lokal. I wtedy przyszła po niego policja…

Historia to przykra, ale tak naprawdę w żaden sposób odkrywcza. Recenzowanie 29-letniego filmu nie jest rzeczą ani łątwą ani miarodajną. Wszak od tamtej pory wyszło mnóstwo filmów, wiele klasyków, kilkanaście arcydzieł. Niejeden z tych filmów poruszał podobną tematykę, być może w równie wspaniały i niepokojący zarazem sposób. Dlatego nie sposób powiedzieć, czy Martin Scorsese okazał się wizjonerem, czy też maestrem w swojej branży. To drugie na pewno. Wspaniale dobrał aktorów – Oscar dla De Niro to jedyne logiczne rozwiązanie, ale szkoda Joe Pesci’ego, który zagrał fantastyczną rolę, a musiał zadowolić się nominacją (sylwetkę złotego nagusa dostał wreszcie w 1991, za rolę w Goodfellas) . Wspaniale zagrał kochającego brata, który dla szalonego boksera zrobiłby wszystko, a który zarazem został przez niego sponiewierany i oskarżony o zdradę. Ta właśnie relacja, a nie obraz upadku La Motty, jest najmocniejszym atutem filmu.

Martin Scorsese nakręcił dziesiątki filmów, kamieni milowych w historii światowego kina, i nakręci ich pewnie jeszcze wiele, pewnie jeszcze lepszych. Wściekły byk nie jest arcydziełem i nie jest w gronie najlepszych filmów „Marty’ego”. Ale jest filmem klasycznym – przesiąkniętym szaleństwem, brudem ludzkiej duszy i nieuchronnością upadku. Warto obejrzeć – ku przestrodze.

Wściekły byk (Raging Bull); premiera: 14.11.80 ; reżyseria: Martin Scorsese; scenariusz: Paul Schrader i Mardik Martin, na podstawie autobiografii Jake’a La Motty, pod redakcją Josepha Cartera oraz Petera Savage’a; obsada: Robert De Niro, Cathy Moriarty, Joe Pesci, Frank Vincent, Nicholas Colasanto