Zobaczysz wszystko

Zawsze mam problem z filmami hajpowanymi tak bardzo jak “Zobaczysz wszystko”. Choć nie czytam recenzji (by nie sugerować się później przy własnej ocenie), widzę te wszystkie nagłówki, wysokie noty i dwuzdaniowe opinie i podświadomie nastawiam się na obcowanie z filmowym absolutem. Nie jestem psychologiem, ale mam przeczucie, że te wszystkie zachwyty i maksymalne oceny są niemal prostą drogą do rozczarowania – rzadko kiedy bowiem tak hajpowane filmy okazują się tak dobre (lub lepsze) jak nadmuchane w ten sposób oczekiwania. W przypadku “Zobaczysz wszystko” trudno mówić o rozczarowaniu, ale jestem nieco zdziwiony, że dla aż tak wielu krytyków i widzów ten film to autentyczne 10/10.

Duet Nathan Fielder-Lance Oppenheim, prawdziwy “crème de la crème” kreatywnego podejścia do sztuki dokumentu, portretuje tu Elizabeth Holmes, o której – wydawałoby się – powiedziano już wszystko. Twórczyni niegdysiejszego objawienia branży medycznej, firmy Theranos, skazana za oszustwa na ponad 11 lat więzienia i przebywająca tam od 2023 roku, stała się symbolem sztuki manipulacji. Twórcy “Zobaczysz wszystko”, którzy na 34 dni przed rozpoczęciem kary więzienia dla Holmes niemal wprowadzają się do wynajmowanego przez nią domu, otrzymali rzadką okazję sprawdzenia, czy twórczyni Theranosa jest rzeczywiście złem wcielonym.

Zobaczysz wszystko

Gdy dowiedziałem się o filmie Fieldera i Oppenheima (a było to dopiero przy okazji wypuszczenia pierwszego teasera), zastanawiałem się, czy w tej sprawie jest jeszcze coś do powiedzenia. W 2019 uznany dokumentalista Alex Gibney zrealizował dla HBO pełnometrażowy reportaż “Wynalazczyni: Dolina Krzemowa w kropli krwi”, zaś trzy lata później Hulu wypuściło miniserial fabularny “Zepsuta krew” z Amandą Seyfried w roli Holmes. Do tego dochodzi tysiące publikacji, analiz przeprowadzonych przez ekspertów branży medycznej i ekonomicznej czy pomniejsze materiały reporterskie. Wobec skali nagłośnienia tej sprawy, usłyszawszy o “Zobaczysz wszystko”, pomyślałem: czy ten temat można przepracować w jakkolwiek odkrywczy sposób? Okazuje się, że można: wystarczy jedynie skupić się nie na sprawie, a na stojącej za nią osobie i jej otoczeniu.

“Zobaczysz wszystko” to bowiem dokument (nie podejmuję się próby rozstrzygnięcia czy to jeszcze dokument czy już paradokumentalna fikcja), w którym Fielder – bo to jego głównie widzimy na ekranie – próbuje wejść do głowy Elizabeth Holmes i zrozumieć sposób jej myślenia. I choć samo założenie jest jak najbardziej właściwe, a przy tym intrygujące, mam wrażenie, że pomimo trzygodzinnego metrażu “Zobaczysz wszystko” niekoniecznie podchodzi do tematu wystarczająco rzetelnie. Nie mogę wchodzić w szczegóły, bo dzieło Fieldera i Oppenheima bardzo sprytnie dodaje nowe, niezapowiadane w procesie promocyjnym tematy do analizy, ale są tu wątki, które powinny zostać pogłębione i rozszerzone. Zamiast tego twórcy poświęcają uwagę partnerowi Elizabeth, Billy’emu Evansowi, który okazuje się mieć w całej tej historii rolę znacznie większą niż można by przypuszczać.

Zobaczysz wszystko

“Zobaczysz wszystko” to film brawurowy, głównie za sprawą Nathana Fieldera, który nie boi się drążyć, stawiać swoich bohaterów w niezręcznych sytuacjach i zadawać pytań, których większość dokumentalistów zapewne by nie zadała. Ale gdy czytam o rewolucyjności tego dzieła, zarówno w warstwie narracyjnej, jak i wizualnej, jestem mocno zaskoczony, bo zwłaszcza na tym drugim polu nie dostrzegam aż takiej rewolucji. Owszem, kamera bywa niesamowicie blisko bohaterów – do tego stopnia, że bywa to nieprzyjemne – ale czy jest to w sztuce dokumentu aż taka rzadkość? Również mariaż reportażu z fabułą nie jest czymś wybitnie nowym – pamiętam doskonale “Zwierzęta Ameryki” Barta Laytona, w których autentyczni sprawcy oraz świadkowie niesławnej kradzieży z biblioteki uniwersytetu Transylvania w Kentucky komentowali fabularne wydarzenia odtwarzane przez utalentowanych młodych aktorów (m.in. Barry Keoghan i Evan Peters). Przy całej swej jakości, “Zobaczysz wszystko” nie jest zatem żadną rewolucją – jest po prostu cholernie dobrym kawałkiem kina.

Jeśli myśleliście, że film Fieldera i Oppenheima pozwoli wam poznać Elizabeth Holmes lepiej – że “zobaczycie wszystko” na temat jej osobowości i mentalności – będziecie srogo rozczarowani. Dowiecie się natomiast znacznie więcej o patologicznych oszustach, o ludziach tworzących iluzję własnej wielkości i umiejących przekonać do własnych, odklejonych od rzeczywistości wizji kolejnych ludzi – i to mimo ciążącego nad nimi wyroku. Ubolewam, że Nathan Fielder nie poszedł za ciosem i nie “przycisnął” Holmes i Evansa bardziej, że jego początkowa neutralność z czasem zaczęła się przeradzać w pobłażliwość wobec bohaterów jego dokumentu. Jeśli Fielder i Oppenheim zaczynali ten projekt z misją odkrywania Prawdy w świecie hołdującym post-prawdzie, skończyli go – a wraz z nimi wielu z nas – jako jedne z wielu ofiar iluzji tworzonych od kilkunastu lat przez Elizabeth Holmes.

8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *