Christopher Nolan
Kategorie:

NIEDOPATRZENIE #19: Christopher Nolan z okazji 50. urodzin reżysera

Avatar
Opublikowane przez Dawid M.

Bohaterem 19. odcinka cyklu NIEDOPATRZENIE jest nie kto inny jak Christopher Nolan, jeden z najbardziej cenionych współczesnych reżyserów, który lada moment (miejmy nadzieję…) wypuści do kin swoje najnowsze dziecię, Tenet. Ani ja, ani tym bardziej Maciek Niedźwiedzki nigdy nie ukrywaliśmy swojej słabości do tego reżysera, ale – jak dowiecie się z poniższej dyskusji – Christopher Nolan zachwyca każdego z nas innymi filmami. Udanej lektury!

Christopher Nolan

Maciek: Jestem zażartym fanem Nolana, ale wyraźnie widzę, że jego filmy wciąż nie są perfekcyjne. Nolan ciągle nie ma w swoim portfolio czegoś absolutnie bezbłędnego. Filmu, któremu nie potrafię niczego wytknąć. Tarantino ma choćby Pulp Fiction. Scorsese ma Wściekłego byka. Spielberg Szczęki. Bracia Coen Fargo. Cholernie mnie to cieszy, że Nolan ma to dzieło jeszcze przed sobą. 

Dawid: Cóż, Ty to widzisz w ten sposób, a kto inny pewnie mógłby coś podobnego powiedzieć o wszystkich tych reżyserach, których wymieniłeś. Dla mnie żaden z tych tytułów nie jest idealny i w sumie nie szukam ideału w kinie. I choć chyba jestem mniejszym “Nolanofilem” niż Ty, to Interstellar wydaje mi się absolutnym magnum opus Christophera. A co ciekawe, po wyjściu z kina w 2014 roku miałem poczucie niedosytu! Dziś jednak, z każdym kolejnym seansem, doceniam to arcydzieło coraz bardziej. Czy jest bezbłędne? Jasne, że nie. Ale w moim odczuciu jest to jeden z tych Wielkich Filmów, które przez lata oszałamiają widzów i są przedmiotem niezliczonych kinofilskich dyskusji.

A przy okazji: liczysz, że Tenet będzie tym perfekcyjnym dziełem Nolana, filmem bez skazy?

Christopher Nolan

Maciek: Jak mógłbym na to nie liczyć?!? Na nic w tym roku tak bardzo nie czekam jak na Tenet. Znowu podoba mi się, że – tak jak w Incepcji czy Interstellar – za fabułą stoi kolejny high concept, znowu Nolan plastycznie podchodzi do materii czasu i ma ogromne inscenizacyjne ambicje. Po zwiastunach niepokoi mnie jednak to wspominanie o III Wojnie Światowej i ten globalny wymiar zdarzeń. Wielkim atutem Incepcji była skromniejsza stawka, czyli biznesowe porachunki między konkurencją. Boję się trochę tego, że w Tenet Nolan chce ratować cały świat. Tobie co podpowiada intuicja?

Dawid: Podpowiada mi jedynie tyle, że to będzie kolejny blockbuster, który robi z widzem to, co poprzednie filmy Nolana: WYMAGA OD NIEGO. Bo wspólnym mianownikiem tytułów takich jak Memento, Incepcja czy Interstellar (trylogia Batmana już raczej nie) jest to, że wymagają od widza absolutnego zaangażowania – w przeciwnym razie osiągnięcie pełni zrozumienia świata przedstawionego i całej historii będzie praktycznie nieosiągalne. To nie są filmy do obejrzenia na fotelu w domu, z telefonem w ręce – tutaj trzeba się skupić, by:
a) zrozumieć
b) docenić.

A co do globalnego wymiaru Tenet – Nolan już wcześniej trochę politykował, przede wszystkim w Batmanie, do czego szczerze się przyznawał, więc trudno powiedzieć, by było to jakieś zaskoczenie. Jeśli umiejętnie podejdzie do tematu, bez uproszczeń, to może to wybrzmieć całkiem przekonująco.

Christopher Nolan

Maciek: Na pewno tak. Christopher Nolan to jeden z najbystrzejszych filmowców, z niespotykaną precyzją projektujący swoje filmy i niezapominający o żadnym elemencie świata przedstawionego. Chciałem tylko zaznaczyć wobec czego mam jakiś drobny sceptycyzm i wątpliwości. Niemniej Tenet to będzie film na więcej niż dwa kinowe seanse i będzie musiał dostać swoje osobne Niedopatrzenie. Jednak Nolan to dla mnie przede wszystkim Mroczny Rycerz. Uwielbiam tę wysokobudżetową, ale bardziej autorską filmową ścieżkę Nolana (Memento, Incepcja, Interstellar, Dunkierka), ale najczęściej oglądam drugą część jego trylogii o Batmanie. Nie ma tam aż tylu narracyjnych pomysłów i oryginalności, ale imponuje mi jak konkretne i przebojowe to kino. Rozpisane na rozbudowane sekwencje, podnoszące konsekwentnie stawkę i pozostawiające widza z pewną goryczą. Do tego Heath Ledger, do którego mam wyjątkową słabość. Mroczny Rycerz też na moment się potyka – jak każdy film Nolana – ale to mój zdecydowanie ulubiony jego film. Nałogowo do niego wracam.

Dawid: Nie można odmówić Mrocznemu Rycerzowi rozmachu i bardzo przemyślanego stylu, który robi wrażenie. Ale jakoś ten drugi Batman od Nolana nie porwał mnie – nawet ta oscarowa kreacja Ledgera, przeszarżowana maksymalnie, nie rzuciła mnie na kolana tak jak chyba większość widzów. Choć jestem ogromnym fanem kina superbohaterskiego, akurat trylogia o Mrocznym Rycerzu ma u mnie zdecydowanie niższe notowania niż choćby Incepcja, a już na pewno komiksowe interpretacje Nolana oceniam niżej niż emocjonalną i metafizyczną głębię Interstellar.

Ciekawi mnie natomiast bardzo jak oceniasz ostatni (jeszcze) film Christophera, Dunkierkę.

Christopher Nolan

Maciek: Powiedziałbym nawet, że Dunkierka była dla mnie rozczarowaniem. W tych autorskich filmach Nolana zawsze jest oryginalny pomysł organizujący narracyjnie te filmy: względność czasu w Interstellar, zależności między poziomami snów w Incepcji czy opowiadanie od tyłu w Memento. Te oryginalne założenia zawsze stanowiły o sile tych filmów. W przypadku Dunkierki rozbicie na trzy płaszczyzny czasowe jest dość toporne, zrobione na siłę. Nie przekonało mnie ono, uznałem, że to nachalne i nietrafione udziwnienie. Do tego przeszkadza mi anonimowość bohaterów. Dunkierka nie była immersyjnym doświadczeniem. Oglądałem ją jak przez szybę. Spodziewałem się kilku znakomicie wyreżyserowanych, po inżyniersku zaplanowanych sekwencji. Dostałem je, ale to ciągle za mało bym mógł pozytywnie ocenić Dunkierkę i ją komuś polecać. Kino wojenne ma o wiele więcej do zaoferowania.

Dawid: Zgadzam się w (prawie) całej rozciągłości. Dunkierka była trochę takim zagraniem va banque ze strony Nolana – z jednej strony podejmuje bardzo ważny temat o symbolicznym wręcz dla wojsk alianckich miejscu, z drugiej mocno eksperymentuje narracyjnie. Kino wojenne dlatego tak rezonuje wśród widzów, że widzą w nim „zwykłych bohaterów”, z którymi mogą się identyfikować. W Dunkierce nawet kreowany przez megagwiazdora Toma Hardy’ego pilot jest przezroczysty – tyle że chyba też o to Nolanowi chodziło. Bo tu zarówno „ci dobrzy”, jak i „ci źli” są niemal bezimienną masą. Christopher Nolan odczłowiecza wojnę, ale nadaje humanistycznego wymiaru temu obywatelskiemu zrywowi, który ratuje wojska brytyjskie rękami (i łodziami) rodzimych żeglarzy. Ja też jednak do końca tego pomysłu nie kupiłem i choć nie można Dunkierce odmówić zwyczajowej, Nolanowskiej technicznej maestrii, to jednak film nie chwyta za gardło tak mocno jak poprzednie dzieła tego reżysera. Oby Tenet jakościowo był bliżej Interstellar niż Dunkierki.

Christopher Nolan

Maciek: Na to wygląda. Tenet ma ponoć być bliskim krewnym Incepcji. Dla mnie to idealny kierunek. Też jestem ciekaw jak Nolan będzie nas wprowadzał do wymyślonego przez siebie świata i reguł nim rządzących. Czy wymyślił jakiś subtelniejszy patent od Ariadny, która sprowadzana była do zadawania pytań (a co to? do czyjego snu teraz wchodzimy? a co teraz?). Przy pierwszym seansie Incepcji ta postać się przydała. Przy każdym kolejnym, kiedy już wszystko wiem, Ariadna coraz bardziej mi doskwiera, stając się bolączką i pewną ujmą dla Incepcji. Nie mam wątpliwości, że Tenet będzie technicznym, realizacyjnym cudeńkiem. Dlatego chyba jeszcze bardziej od tego jakim Nolan będzie inżynierem ciekawi mnie jakim się okaże narratorem. Tu na pewno jest pole do poprawy.

Dawid: Myślę, że największym wyzwaniem jest znalezienie złotego środka pomiędzy skomplikowaniem narracji a zbytnim jej uproszczeniem. Incepcja to świetny przykład – z jednej strony aż kręci się w głowie od nagromadzenia kolejnych warstw snu, które penetrują bohaterowie, a z drugiej strony jest choćby ta Ariadna, tak strasznie sztampowa dziewczynka-pytajnik, która, niestety, infantylizuje tę historię. W ogóle po niedawnym seansie Incepcji stwierdziłem, że o ile komplikowanie akcji wychodzi tam Nolanowi doskonale, tak już podczas wyjaśniania podstawowych konceptów fabularnych Incepcja robi się, no cóż, głupiutka. Próżno tam szukać naukowej wiarygodności znanej z Interstellar, które jednak pokazuje, że przez cztery lata Christopher Nolan nauczył się na błędach i postawił na rzetelność i merytorykę. Tenet zapewne znowu postara się poszukać tego złotego środka i życzę nam obu, żeby zrobił to – tak jak sobie życzysz – perfekcyjnie.

Maciek: Przepisem na spektakularny sukces Tenet będzie połączenie naukowego zacięcia Interstellar, narracyjnej złożoności Incepcji i zadziorności Mrocznego Rycerza. Christopher Nolan już to wszystko umie, tylko musi odpowiednio rozłożyć proporcje i jeszcze mocniej zaufać w inteligencję widza. Wydaje się, że Nolan jest u szczytu sił twórczych i posiada filmową ekipę z absolutnego topu. Do tego ma budżet, za który mógłby wybudować miasto. To idealny moment na arcydzieło bez skazy. 

———————————

Maciej Niedźwiedzki – krytyk filmowy, redaktor portalu Film.org.pl, niezrównany znawca filmów animowanych. O sobie pisze tak:

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydziełoczyli Tajemnice Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą trylogię Toy Story. Od dłuższego już czasu w redakcji Filmorgu. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i, co roku w maju, festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

ULUBIONY FILM CHRISTOPHERA NOLANA

Dawid: Interstellar
Maciek: Mroczny Rycerz