Away We Go

Filmy takie, jak Away We Go, powinny stanowić wspaniały szablon dla wszystkich filmów, które chcą mówić o dużych sprawach małymi środkami. Film Sama Mendesa jest taką afirmacją życia, że aż chce się wybiec z domu i zacząć przytulać do siebie ludzi. To dzieło kompletne, które zostawia widza z odczuciem, że świat może być lepszy.

Verona i Burt będą mieli dziecko. Córeczkę. Gdy poznajemy przyszłych rodziców, mają już za sobą sześć miesięcy ciąży, ale przed sobą nieciekawą perspektywę – mieszkają w czymś na kształt baraku, a mieszkający nieopodal rodzice Burta właśnie sposobią się do wyjazdu do Belgii… Verona wpada na pomysł, by ona i Burt wsiedli w samolot i udali się do jej siostry. A potem zobaczymy.

I widzimy. Co widzimy? Szaloną podróż w świat kompletnych przeciwieństw, nawiedzonych hippisów i kobiet załamanych kolejnym poronieniem. Podróż w świat rozbitych rodzin i niezwykłych przyjaźni. To świat, którego Verona i Burt się uczą; po to, by umieć wprowadzić w niego swoją córeczkę. Mendes nie wsadza swoich najważniejszych bohaterów w wehikuł poszukiwaczy karmy – ta dwójka podróżuje po prostu po to, by znaleźć miejsce dla siebie i swojego dziecka. A przy okazji uczą się, jak być rodzicami.

Nuty nadziei i szczęśliwości wybrzmiewają najgłośniej, lecz nie sposób nie usłyszeć akompaniamentu goryczy i żalu. Scena tańca Munch na rurze przedstawia próbę odzyskania resztek kobiecości w świecie, który kobietę niezdolną do rozrodu traktuje jako podczłowieka. Mendes przestrzega też przed fanatyzmem, wszelkiego rodzaju newageowymi praktykami, które nie robią nic, poza alienowaniem ludzi ze społeczeństwa i powodowaniem braku zrozumienia.

Sam Mendes ma dar do dobierania aktorów: tak było przy American Beauty, tak było przy Drodze do szczęścia, tak jest przy Away We Go. U Mendesa aktorzy nie tylko uzupełniają siebie nawzajem, ale coś jeszcze – oczekiwania widza. Oczekujemy, że przez tą szalenie interesującą i ciepłą historię poprowadzą nas takie też postacie, a Maya Rudolph i John Krasinski właśnie tacy są. Tworzą znakomity duet, śmieszą nas, wzruszają, są nietypowi i swojscy. Dzięki ich rolom Verona i Burt są ludźmi, których każdy z nas chciałby znać.

Oglądając ten niezwykły film, co chwilę przerywałem nocną ciszę głośną salwą śmiechu, by potem z zadumą słuchać nietuzinkowych dialogów. Bo taki jest właśnie Away We Go – z jednej strony przezabawna komedia, z drugiej pokaźne źródło czegoś, co język angielski bardzo zgrabnie i trafnie określa mianem food for thought. Jeden z najlepszych filmów 2009 roku.

PS. To kolejny film ze stajni Focus Features, który mnie zauroczył. Są marki, które gwarantują swojemu klientowi najwyższą jakość usług. Śmiem twierdzić, że FF są właśnie taką marką.

Away We Go; premiera: 05.06.09; reżyseria: Sam Mendes; scenariusz: Dave Eggers, Vendela Vida; obsada: Maya Rudolph, John Krasinski, Maggie Gyllenhaal