Deux de la vague

deux-de-la-vague-posterHistorie takie, ja ta można opowiadać w nieskończoność. Losy niełatwej przyjaźni dwóch wielkich wizjonerów kina powinny elektryzować kolejne pokolenia miłośników X muzy. Powinny, ale muszą być odpowiednio opowiedziane. Jak tego nie należy robić? O to zapytajcie Emmanuela Laurenta.

Jean-Luc Godard i François Truffaut to postacie we francuskim i światowym kinie wręcz ikoniczne. To te nazwiska najczęściej pojawiają się przy encyklopedycznym haśle Francuska Nowa Fala. Na nowo zdefiniowali podejście do filmu, zyskali tysiące do dziś wiernych im fanów. Przyjaźnili się, choć przyjaźń w latach 60. ubiegłego wieku nie mogła być łatwa. Jak się okazało, nie była też trwała.

(reżyser) nie mógł porozmawiać po latach z oboma reżyserami z prostej przyczyny – Truffaut zmarł w 1984 roku, więc rozmowa z Godardem mogłaby być nieobiektywna. Jednak reżyser dokumentu o tak ważnych postaciach mógł wykazać się większym zaangażowaniem i zaserwować widzom coś więcej ponad zlepek archiwalnych nagrań, fragmentów filmów i monotonną narrację z offu.

Jako wielki wyznawca francuskiej Nowej Fali nie mogę o Deux de la Vague napisać wiele dobrego. Wspaniale było zobaczyć fragmenty 400 batów, Do utraty tchu czy Jules i Jima, ale do tego wystarczyłyby mi YouTube. Zabrakło historii przyjaźni i wspólnej pasji reżyserów – razem pojawiają się w filmie bodaj dwa razy.

Zawsze będę wdzięczny, gdy pojawiać się będą nowe pozycje na temat tego – moim zdaniem jednego z najważniejszych – nurtu w europejskim kinie. Wątpię jednak, by filmy tak siermiężne zdołały francuskiej klasyce zdobyć nowych zwolenników.

Tytuł: Deux de la vague
Premiera: 2.02.2010
Reżyseria: Emmanuel Laurent
Scenariusz: Antoine de Baecque
Zdjęcia: Etienne de Grammont, Nick de Pencier
Obsada: Jean-Luc Godard, François Truffaut, Jean-Pierre Léaud, Jeanne Moreau, Jean-Paul Belmondo, Jean Seberg