Thor

Co można napisać o Thorze? Nic charakterystycznego, gdyż nie wyróżnia się on z zalewu innych marvelowskich pozycji przeniesionych na ekran. Co prawda dość sprawnie posługuje się główną bronią stajni Marvel Studios – humorem, którego zabrakło m.in. sadze o X-Men – ale raczej ogrywa znane już chwyty, niż próbuje ułożyć własną filmową melodię.

Thor według nordyckich legend to bóg piorunów, syn wielkiego Odyna, potężny wojownik posługujący się magicznym i zabójczym młotem. W filmowej historii zostaje wypędzony z Asgaardu, krainy nordyckich bóstw, za złamanie zakazu ojca i sprowadzenie wojny na swój lud. Trafia oczywiście na Ziemię, gdzie niewielka grupka naukowców z Natalie Portman na czele pomaga mu zrehabilitować się w oczach ojca i – naturalnie – uratować wszechświat.

Warto odnotować, że debiutant Chris Hemsworth w roli Thora wypada co najmniej poprawnie, przy czym równie ciepłych słów nie mam dla aktorskich popisów Portman. Być może wynika to z faktu, że scenarzyści postanowili postaci kobiecej przypisać w Thorze rolę ozdobnika dla buzującej testosteronem postaci głównego bohatera, co sprawia, że wątek miłosny jest paskudnie płytki i zupełnie nie przystaje do całej historii.

Odrobinę za długi, niespójny w stosunku do komiksowego pierwowzoru i mocno infantylny Thor stanowi pomimo swoich wielu wad przyzwoitą, efektowną rozrywkę. Zupełnie niepotrzebne 3D wprowadza stanowczo zbyt wiele chaosu na ekran, lecz i to można wytrzymać. Tym bardziej, iż nordycki wojownik jest kolejnym puzzlem w intrygująco zapowiadającej się układance pod tytułem The Avengers.

Tytuł: Thor

Premiera: 21.04.2011
Reżyseria: Kenneth Branagh
Scenariusz: Ashley Miller, Zack Stentz, Don Payne, J. Michael Straczynski, Mark Protosevich
Zdjęcia: Haris Zambarloukos
Muzyka: Patrick Doyle
Obsada: Chris Hemsworth, Natalie Portman, Tom Hiddleston, Anthony Hopkins, Stellan Skarsgård, Idris Elba