Zacna Dycha 2025

Pewnie już przyzwyczailiście się, że Myśliwiec Ogląda jest “late to the party”, jeśli chodzi o roczne podsumowania filmowe, dlatego nie zdziwi Was, że Zacna Dycha 2025 ląduje dopiero dzisiaj. Ale wychodzę z założenia, że na dzielenie się filmowymi rekomendacjami nigdy nie ma złego momentu, dlatego zapraszam Was do zapoznania się z moim top 10 zeszłego roku – oto Zacna Dycha 2025 według Myśliwiec Ogląda!

10. Eddington, reż. Ari Aster

Eddington

W 2025 roku odbyły się premiery kilku głośnych filmów wokół tematyki rewolucyjno-społeczno-spiskowej (m.in. Jedna bitwa po drugiej, którą także znajdziecie na tej liście), a Eddington Ariego Astera to zdecydowanie jeden z najlepszych. Na pandemicznej bazie fabularnej Aster buduje tragikomedię, która z jednej strony bywa absurdalna, a z drugiej boleśnie prawdziwa. Eddington to film o paranoi, która prowadzi do najgorszych występków, a także o tym, że rewolucja nie jest odpowiedzią na każdy problem. I nie wszędzie.

9. Springsteen: Ocal mnie od nicości, reż. Scott Cooper

Springsteen

Film, w który niespecjalnie wierzyłem, rzutem na taśmę (ostatni seans 2025 roku!) wskoczył do Zacnej Dychy i cały czas mam ciary, gdy wspominam jak czułem się podczas tych dwóch godzin z filmem Scotta Coopera. Bo właśnie: Springsteen: Ocal mnie od nicości to dzieło, które się przede wszystkim czuje, nie rozumie czy analizuje. Bruce Springsteen to dla amerykańskiego rocka, zwłaszcza w wydaniu heartlandowym, postać absolutnie kultowa, dlatego nie dziwi, że postanowiono przenieść część jego historii na ekran. Bo film Coopera to nie klasyczne “origin story”, w którym śledzimy całą karierę bohatera od jej początków po końcowy sukces. Ocal mnie od nicości opowiada o dość mrocznym rozdziale z życia Springsteena, gdy zmagał się z rodzinnymi traumami i przenosił swój stan umysłu na utwory, które komponował. To właśnie wtedy powstał legendarny album “Nebraska”, surowy i rootsowy – materiał, na który z pewnością nie czekała wytwórnia. Dwóch Jeremych – Allen White w roli Springsteena i Strong w roli jego agenta i producenta Jona Landaua – robi tu fantastyczną aktorską robotę, a esencjonalne kompozycje Króla dopełniają to audiowizualne przeżycie. 

8. Zniknięcia, reż. Zach Cregger

Zniknięcia

Pierwszy, ale nie ostatni z filmów grozy na tej liście i chyba najbardziej tajemniczy. Współczesne horrory coraz częściej operują gęstą, wielowarstwową narracją, w której nie chodzi o ciągłe straszenie widza, ale raczej wywołania permanentnego poczucia niepokoju, przeświadczenia, że zło czai się w każdym kadrze, a kolejne tragiczne zdarzenie zawsze czai się za rogiem. Tak jest właśnie w Zniknięciach Zacha Creggera, jednym z najmocniejszych filmów roku. Jest trudna do objęcia rozumem zagadka, jest zdesperowany ojciec (Josh Brolin jako alter ego Hugh Jackmana z Labiryntu), jest też potężne, nieznane zło, którego pokonanie wydaje się niemożliwe. Cregger, znany ze skądinąd bardzo udanych Barbarzyńców, ma ambicje stać się kolejnym niezależnym głosem w amerykańskim kinie grozy i, trzeba przyznać, ma ku temu podstawy.

7. Sirât, reż. Oliver Laxe

Sirat

Od czasu, gdy po raz pierwszy zostałem ojcem (a w zasadzie już w okresie przed narodzinami córki) filmy skupiające się na rodzicielstwie lub krzywdzie dzieci odbieram zupełnie inaczej. Dotykają mnie w sposób, którego wcześniej nie znałem i być może dlatego tak mocno wstrząsnął mną seans Sirât, niezwykłego filmu drogi, który nie tylko zawojował Cannes i Nowe Horyzonty, ale i w bieżącym sezonie nagród regularnie zbiera nominacje. Otwierająca film, ogłuszająca i hipnotyzująca scena rave’u to tylko uwertura niezwykłej podróży, w którą wyrusza poszukujący córki Luis (uznany hiszpański aktor Sergi López w przejmującej roli). To, co następuje potem, to odurzająca mieszanka Mad Max: Na drodze gniewu i Ceny strachu, poprzetykana wstrząsającymi, wywołującymi skrajne emocje scenami. Bez wątpienia jeden z najbardziej oryginalnych i zapadających w pamięć seansów 2025 roku.

6. Emilia Pérez, reż. Jacques Audiard

Emilia Perez

Trudno pisze się o filmie, który obejrzało się półtora roku wcześniej, ale niech wyznacznikiem jakości dzieła Audiarda będzie to, że wciąż słyszę niektóre utwory z tego nietypowego musicalu. A utwory w Emilii Pérez to nie melodyjne kompozycje rodem z Króla rozrywki – to zaangażowane społecznie komentarze na tematy wszelakie: o ekstremalnej skali przemocy w Meksyku, o trudach bycia kobietą, a także o byciu niewolnikiem własnego ciała. Film Audiarda jest przebogaty w treści, ale też niezwykle eklektyczny formalnie, mistrzowsko wyreżyserowany i zmontowany, a także imponująco zagrany. Gdyby nie pomniejsze skandale wokół filmu, Emilia Pérez mogłaby (i powinna) zdobyć więcej nagród.

5. Jedna bitwa po drugiej, reż. Paul Thomas Anderson

Jedna bitwa po drugiej

Zajęło mi kilka dobrych tygodni (miesięcy?), by wreszcie obejrzeć najnowszy film PTA i, o matului, warto było czekać! Nie jestem zapalonym fanem Andersona, ale oczywiście szanuję jego twórczość i na Jedną bitwę po drugiej czekałem z dużymi oczekiwaniami. Wszystkie spełnione zostały z nawiązką. Czego tu nie ma? Fikcyjna rewolucja, pasjonująca historia miłości i zdrady, ojciec desperacko szukający córki, zraniony kochanek przypadkiem będący też psychopatycznym żołnierzem, a nade wszystko quasi-masońskie bractwo, któremu patronuje pewien ukochany przez wszystkie dzieci staruszek… Jedna bitwa po drugiej to zarówno przerażająca wizja skrzętnie przykrywanego totalitaryzmu i rodzącego się w odpowiedzi na niego ekstremizmu – i żadna z tych opcji w wizji PTA nie wydaje się właściwa. Fenomenalne kreacje DiCaprio, Del Toro i Penna, którym w niczym nie ustępuje debiutująca na wielkim ekranie Chase Infiniti.

4. Brutalista, reż. Brady Corbet

Brutalista

Skala tego epickiego filmu jest trudna do objęcia rozumem. Corbet nawet nie próbuje ukryć swojego przerośniętego ego – i dobrze. Tu wszystko jest wielkie: historia, cierpienie, nawet kopalnie marmuru. Bohaterem Brutalisty jest (fikcyjny, choć musiałem sprawdzić!) węgierski architekt László Tóth (genialny Adrien Brody), ocalały z Holokaustu, który przybywa do USA w poszukiwaniu lepszego życia i przyszłości dla siebie i swojej żony (Felicity Jones), wciąż przebywającej w Europie. Choć przed wojną był uznanym architektem, w Ameryce musi zaczynać od zera i wydaje się, że imigranckie doświadczenie będzie dla niego wyjątkowo – nomen omen – brutalne, dopóki przy okazji przypadkowego zlecenia nie poznaje Harrisona Lee Van Buren (znakomity Guy Pearce), magnata przemysłowego. To on zleca mu zbudowanie centrum kultury, które stanie się dziełem życia László – zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Brady Corbet potrafił jednym, choć monumentalnym filmem uchwycić całe mnóstwo wątków: doświadczenie imigranckie, amerykańską niechęć do “obcego”, pokoleniową traumę II wojny światowej, antysemityzm. Brutalista, choć nie otrzymał tylu nagród, na ile zasłużył, za kilkadziesiąt lat będzie zapewne uważane za jedno z największych filmowych dzieł naszych czasów. I słusznie.

3. Flow, reż. Gints Zilbalodis

Flow

Jedna z najpiękniejszych animacji ostatnich dwudziestu lat – nie tylko pod względem malarskiej formy, ale też treści i emocji, które przekazuje. Pozbawione dialogów dzieło sztuki Gintsa Zilbalodisa, który odpowiada tu za niemal wszystko (scenariusz, reżyseria, montaż, produkcja, a nawet przepiękna muzyka!), to opowieść o bliskości i przyjaźni rodzącej się w najtrudniejszych okolicznościach. Wybrałem się na ten film z ośmioletnią córką podczas Młodych Horyzontów i oboje wyszliśmy z seansu zapłakani. Od tamtej pory Flow obejrzeliśmy już kilkakrotnie i wiemy, że będziemy do tego arcydzieła jeszcze wielokrotnie. Zasługuje na to, by obejrzał je absolutnie każdy człowiek na świecie.

2. Oddaj ją, reż. Danny Philippou, Michael Philippou

Oddaj ją

Rzadko zdarza się, by w Zacnej Dysze znalazły się aż trzy filmy grozy – a jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by zajęły dwa pierwsze miejsca. Oddaj ją to zarówno niesamowity horror, uderzający paranoiczną atmosferą, jak i znakomity dramat o nieradzeniu sobie ze stratą. Szkoda, że kino grozy rzadko zyskuje uznanie kapituł przyznających nagrody filmowe – gdyby tak nie było, rola Sally Hawkins byłaby zauważona na równi z kreacjami Rose Byrne. Jesse Buckley czy Renate Reinsve. Bracia Philippou już arcyciekawym Mów do mnie weszli do świata horroru z drzwiami i futryną, ale teraz stworzyli film niezwykle dojrzały i złożony, którego raczej nikt nie spodziewał się po ciągle jeszcze mało doświadczonych twórcach.

1. 28 lat później, reż. Danny Boyle

28 lat później

Danny Boyle wrócił – i to w fenomenalnej formie. Przywracając swoje “wirusowe” uniwersum, stworzył pełnokrwistą (nomen omen), literacką wręcz opowieść o budowaniu nowej cywilizacji na zgliszczach poprzedniej. 28 lat później straszy tam, gdzie trzeba, ale przede wszystkim zachwyca wizją, światotwórczym rozmachem. Ralph Fiennes jest doskonały, ale świetny jest też młody Alfie Williams jako nastolatek, który nie zna świata innego niż ten po wirusie. Najnowsza odsłona tej serii jest tak daleko od konwencji postapokaliptycznego zombie horroru jak to tylko możliwe, ale jednocześnie umiejętnie kontynuuje wątki z poprzednich części. Już za chwilę, bo 16 stycznia, do kin wejdzie Świątynia kości i jeśli Nia DaCosta, która tym razem reżyseruje, dorówna poziomem Danny’emu Boyle’owi, to czwarta część serii również będzie poważnym kandydatem do Zacnej Dychy – tym razem tej za rok 2026.

HONORABLE MENTIONS

Babcie, reż. Stephen Chbosky
Dziewczyna z igłą, reż. Magnus von Horn
Elio, reż. Adrian Molina, Madeline Sharafian
Grzesznicy, reż. Ryan Coogler
Jak zostałam perliczką, reż. Rungano Nyoni
Jay Kelly, reż. Noah Baumbach
Jutro o świcie, reż. Rúnar Rúnarsson
K-popowe łowczynie demonów, reż. Chris Appelhans, Maggie Kang
Królestwo Kensuke, reż. Neil Boyle, Kirk Hendry
Ostatni wiking, reż. Anders Thomas Jensen
Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi, reż. Zach Lipovsky, Adam B. Stein
Sny o pociągach, reż. Clint Bentley
Song Sung Blue, reż. Craig Brewer
Sorry, Baby, reż. Eva Victor
Thunderbolts*, reż. Jake Schreier
Zwierzogród 2, reż. Jared Bush, Byron Howard

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *