Choć w swoim dziennikarskim życiu napisałem już kilkaset recenzji, po raz pierwszy zabieram się za werbalną ocenę serialu. Popełniałem już teksty o produkcjach telewizyjnych, ale były to artykuły bardziej przekrojowe, z pewnością nieprzypominające typowej recenzenckiej roboty. Tym razem postanowiłem zrobić inaczej – po pierwsze ze względu na spore rozczarowanie mocno zachwalanym w wielu źródłach miniserią, po drugie dlatego, że Wielkie kłamstewka nosi znamiona spójnej, bardziej filmowej niż serialowej, historii.

O adaptacji popularnej powieści Liane Moriarty z 2014 roku zrobiło się głośno już dwa lata temu, gdy ogłoszono, że w obsadzie Wielkich kłamstewek znajdą się Nicole Kidman i Reese Witherspoon. Mimo że od dobrych kilku lat obserwujemy zwrot największych gwiazd kina w stronę wysokiej jakości produkcji telewizyjnych, nazwiska laureatek Oscara zelektryzowały pochłaniaczy seriali i nadało miniserii HBO status must-see. W kolejnych miesiącach Wielkie kłamstewka pojawiały się w mediach regularnie, głównie dzięki kolejnym obsadowym rewelacjom, ogłaszającym dołączeniem do ekipy m.in. Shailene Woodley, Laury Dern czy Alexandra SkarsgÃ¥rda. Zebranie tak zacnej i utalentowanej obsady gwarantowało znakomity poziom aktorstwa, ale pozostawało pytanie: czy uznanemu producentowi i scenarzyście Davidowi E. Kelleyowi (mężowi Michelle Pfeiffer) uda się stworzyć trzymającą w napięciu, ekscytującą historię? Twórca seriali takich, jak Prawnicy z Miasta Aniołów, Szpital Dobrej Nadziei czy Ally McBeal sprostał temu zadaniu połowicznie.

Wielkie kłamstewka w warstwie fabularnej nie odkrywa nieznanych lądów. Historia zabiera nas do kalifornijskiego Monterey, miasteczka dosłownie pławiącego się w bogactwie, zamieszkanego przez prezesów technokorporacji, bankierów, prawników i innych wszelkiej maści ważniaków. W sielskim nadmorskim miasteczku wszyscy mówią o wszystkich, choć nikt nikogo nie zna – mroczne sekrety toczą rodzinne relacje, podczas gdy zamożna socjeta dba o swój perfekcyjny wizerunek. Znacie to? Pewnie, że znacie, wystarczy odpalić kilka odcinków Dynastii, a to przecież pierwszy z brzegu i dość banalny przykład. Wielkie kłamstewka przefiltrowują problemy bohaterów przez współczesne zjawiska, zwłaszcza wszechobecną technologię, lecz rozterki głównych postaci oscylują wokół dobrze znanych motywów. Jedna z bohaterek – pani prezes PayPala (Dern) – doskonale radzi sobie w biznesie, ale nie potrafi obronić swej kilkuletniej córki przed szkolnym prześladowcą. Madeline Mackzenzie (znakomita Witherspoon), zaradna lwica salonowa, nie umie dojść do porozumienia z dorastającą córką, zaś rodzicielskie umiejętności nowej w Monterey Jane Chapman (Woodley) od początku wystawiane są na ciężką próbę.

I to właśnie oczami matek patrzymy na historię przedstawioną w Wielkich kłamstewkach. To zrozumiałe – tak napisana była powieść Moriarty, taki sposób opowiadania sugerowała złożona z silnych kobiecych osobowości obsada. Dzieci odgrywają w serialu HBO niezwykle ważną rolę – definiują pozycję matki w społeczeństwie, testują granice jej wrażliwości i poświęcenia. W Monterey rządzą panie i nikt nie zamierza się temu porządkowi sprzeciwiać, lecz są to rządy pełne konfliktów, zwątpienia i błędów. Pozornie silnym kobietom przeciwstawieni są słabi mężczyźni, niezdolni do sprostania społecznym wymaganiom, uciekający się do przemocy wobec bliskich. Nikt tu jednak tak naprawdę nie jest silny – bohaterki wcale nie rozdają kart, wciąż zabiegają o względy swych ukochanych lub nie potrafią wyzwolić się spod ich opresji, ich mężczyźni zaś pogrążają się w pseudointeligenckich rozważaniach na temat istoty małżeństwa, rodzicielstwa, a nawet życia w całym jego majestacie. Nie sposób w pełni sympatyzować z którąkolwiek z czołowych postaci Wielkich kłamstewek – najbliższa bycia moją faworytką Madeline z odcinka na odcinek coraz bardziej się nad sobą użala, tracąc pazur, który charakteryzował ją u zarania serii. Witherspoon jest najlepsza w całej stawce, ale kiepsko napisane dialogi i nieciekawy scenariusz powodują, że nie może w swej roli błyszczeć tak, jak na to zasługuje.

Gdy już wejdziemy w świat bogaczy z Monterey, postanawiamy zostać na tę trwającą kilka godzin chwilę, licząc, że odkryte w toku historii tajemnice wynagrodzą nam scenariuszowe mielizny. Tak się jednak nie dzieje. I choć Wielkie kłamstewka ogląda się przyzwoicie (reżyserujący wszystkie siedem odcinków Jean-Marc Vallée i jego operator Yves Bélanger wykonują porządną robotę), to wyraźnie rozwleczona opowieść nuży niemal w każdym odcinku. Odrobina humoru, która przebija się przez kolejne dramatyczne sytuacje mnożące się przed Jane czy Celeste (Kidman), nie wystarcza, by zachować zdrowy balans pomiędzy jasnymi a ciemnymi aspektami tej historii. I choć finał Wielkich kłamstewek zapewnia pewien rodzaj zaskoczenia, całość wielokrotnie ociera się o banał, zbyt często popadając w tonację niepotrzebnego moralizatorstwa.

https://www.youtube.com/watch?v=v-trVd0LH8w

Tytuł: Wielkie kłamstewka
Tytuł oryginalny: 
Big Little Lies
Premiera: 
19.02.2017
Produkcja:
HBO, 7 odcinków
Reżyseria
: Jean-Marc Vallée
Scenariusz: David E. Kelley (na podstawie powieści Liane Moriarty)
Zdjęcia: Yves Bélanger
Obsada: Nicole Kidman, Reese Witherspoon, Shailene Woodley, Alexander Skarsgård, Adam Scott, Laura Dern, Zoë Kravitz, James Tupper, Jeffrey NordlingIain ArmitageDarby CampKathryn Newton

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *