DOM Z PAPIERU – recenzja trzech pierwszych odcinków 3. sezonu!

Jedni mówią, że Dom z papieru to serialowe arcydzieło, drudzy twierdzą, że to mało wiarygodna i pretensjonalna zabawa. Ja być może zgodziłbym się z obiema grupami, ale zdecydowanie bliżej mi do tych, którzy hiszpańskim serialem się zachwycają – bo nawet jeśli niektóre rozwiązania scenariuszowe balansują tu na granicy niedorzeczności, Dom z papieru wynagradza to doskonałą dynamiką narracji, świetnie napisanymi postaciami i znakomitym aktorstwem. Tak też jest w pierwszych trzech odcinkach trzeciego sezonu serialu.

Casa de papel

Po tym jak większość gangu z powodzeniem dokonała napadu na hiszpańską mennicę narodową, członkowie grupy rozpierzchli się po świecie – tak, aby nie wzbudzać dodatkowych podejrzeń i uniknąć więzienia. Ale jak to bywa w przypadku niemożliwie irytującej Tokio (Úrsula Corberó; serio, trudno o bardziej działającą na nerwy postać!) i cielęcia Rio (Miguel Herrán), przestrzeganie zasad okazało się zbyt trudne i oto zakochany głupek zostaje zlokalizowany i aresztowany. Narwana Tokio postanawia za wszelką cenę uwolnić nieroztropnego lubego, ale do tego potrzebować będzie pomocy nie tylko Profesora (Álvaro Morte), ale i całej ekipy. A dzięki szybkiej sklejce montażowej dowiadujemy się, że współtwórcy napadu wszech czasów nie tylko żyją dziś w różnych miejscach świata, ale i doskonale odnaleźli się w nowej rzeczywistości i wcale nie spieszy im się do powrotu na złodziejską ścieżkę. Czy Tokio i Profesorowi uda się nakłonić grupę do zwarcia szyków i odbicia Rio z niewoli?

Casa de papel

Racja, to pytanie z gruntu retoryczne: czy trzeci sezon w ogóle by powstał, gdyby pozostałych rabusiów nie udało się namówić na kolejny niemożliwy skok? W trzecim sezonie oglądamy większość znajomych twarzy, nawet te należące do bohaterów, którzy zginęli w poprzednich odcinkach – w trzech pierwszych odcinkach serii sporo jest retrospekcji, które stanowią podłoże pod bieżącą akcję i wyjaśniają niuanse planu napadu. Jak pamiętamy, ekipa czerwonych kombinezonów straciła kilku członków podczas skoku na mennicę, dlatego szykując kolejną akcję, Profesor musiał zwerbować do drużyny nowych bohaterów, w tym starego znajomego, którego łączyła zażyła relacja z Berlinem (Pedro Alonso). Czy stanowią wartościowych zmienników dla Moskwy, Oslo i Berlina właśnie? Trzy pierwsze nie dają odpowiedzi na to pytanie, ale z pewnością co najmniej jedna z nowych postaci będzie miała istotne znaczenie dla rozwoju akcji. Ta oczywiście od pierwszych scen trzyma znakomite tempo, a suspens od początku wprost wylewa się z ekranu. 

Casa de papel

Można pomstować na głupotę niektórych rozwiązań scenariuszowych, można psioczyć na to, że odrobinę zbyt szybko i łatwo Profesor i spółka zabierają się do kolejnego przedsięwzięcia. Ale też taka jest natura historii opowiadanej w 3. sezonie Domu z papieru – akcja zorganizowana jest naprędce, w odpowiedzi na aresztowanie Rio, dlatego bohaterowie walczą z czasem, starając się nie zaniedbać żadnego z istotnych elementów planu. Jednak działając pod presją, gang dość szybko zaczyna popełniać błędy, a Profesor szybciej niż poprzednio musi zacząć interweniować i na bieżąco aktualizować swój plan. To także przyjemna odmiana – główny organizator nie czuje się już nieomylny, wie, że podczas napadu na mennicę stracił trzech ludzi, a kolejna akcja nie była planowana wystarczająco długo. Ale gdy w grę wchodzi lojalność i hasło “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, Salva prosi swoich ludzi o pomoc w przeprowadzeniu jeszcze jednego skoku, którego tym razem nie powstydziłby się sam Ethan Hunt. Naiwne to niesamowicie, ale niezwykle pasujące do konwencji tej historii.

Jasne, to już nie to samo, co wcześniej – precyzja Profesora już nie będzie nas tak zadziwiać, śmiech narwanego Denvera powoli przestaje być zaraźliwy, a wkurzająca Tokio robi się jeszcze bardziej wkurzająca. Ale też zupełnie inaczej wygląda druga strona barykady – jakże zawzięty jest pułkownik Prieto! – a w ekipie czerwonych kombinezonów także znajdziemy świeżą krew. Punkt wyjścia dla opowieści także jest zgoła inny, przez co należy spodziewać się, że będzie znacznie bardziej wyboiście, a liczba zwrotów akcji będzie wprost proporcjonalna do liczby milionów euro, które znajdą się w stawce. Po trzech pierwszych odcinkach 3. sezonu Dom z papieru jest prawie tak dobry jak był – nie mogę się doczekać, by przekonać się co będzie dalej!

7/10