#MyśliwiecNadrabia: Raw

Są filmy, których sława nie tylko je wyprzedza, ale – co gorsza – przerasta. O Raw można było usłyszeć już w ubiegłym roku w relacjach z festiwalu w Toronto, gdzie ludzie mdleli i wymiotowali podczas projekcji francuskiego dzieła z pogranicza kina kanibalistycznego i body horroru. Cóż, podróżowanie po nawet bardzo ekstremalnych rubieżach kina skutkuje tym, że człowiek po pewnym czasie się znieczula – Raw może i nie jest filmem na niedzielne popołudnie z rodziną, ale dla regularnych pożeraczy produkcji z kategorii midnight movies nie będzie niczym szczególnym.

Historia do odkrywczych nie należy. Bohaterką filmu Julii Ducournau jest 19-letnia Justine (Garance Marillier), zdeklarowana wegetarianka i świeżo upieczona studentka weterynarii, która po dość brutalnej uczelnianej inicjacji, uwzględniającej m.in. zjedzenie surowej króliczej nerki, przechodzi drastyczną przemianę – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Justine zaczynają kierować popędy, których jako jaroszka (a także dziewica) dotąd nie znała. Dziewczyna nie panuje nad swoimi pragnieniami, dlatego szuka pomocy u starszej o rok siostry Alexii (Ella Rumpf), która zdaje się skrywać swoje własne tajemnice… Do tego wszystkiego w wyniku pomyłki administracji akademika bohaterce przydzielony zostaje współlokator-gej, a tydzień „kocenia” na uczelni wydaje się nie mieć końca. Raw – gdyby pozbawić go elementów ocierających się o gore – byłby dość pospolitą historią o dorastaniu i wchodzeniu w dorosłość. Gdyby…

Dla większości widzów bowiem film Ducournau będzie nie do przejścia ze względu na wiele bardzo brutalnych scen – nie tyle ze względu na intensywność przemocy, co na drobiazgowo ukazaną ingerencję w ciało. Dotyczy to nie tylko zwierząt – wszak rzecz dzieje się w instytucie weterynarii, a reżyserka nie unika sal operacyjnych i prosektoriów – ale także, a może przede wszystkim, ludzi. Ducournau nie stroni też od pokazywania innych przejawów fizjologiczności człowieka – z upodobaniem przygląda się ciału i wszelkim jego „produktom”. Być może nawet z tego względu, a nie z powodu „krwistości” Raw, dochodziło do wspomnianych we wstępie omdleń i wymiotów podczas festiwalowych projekcji filmu.To właśnie całkowita szczerość w prezentowaniu cielesności może być największym wyzwaniem, z jakim mierzą się widzowie.

Jeśli po horrorze oczekujecie stosów trupów i krwi tryskającej na obiektyw kamery, Raw was rozczaruje. Ale jeżeli w kinie poszukujecie przede wszystkim mocnych wrażeń, film Julie Ducournau jest zdecydowanie dla was. Ci widzowie, którym terminy „gore” i „exploitation” nie mówią zbyt wiele, nie powinni objadać się przed seansem, zaś zaznajomieni z konwencją wyjadacze poradzą sobie nawet z najbardziej ekstremalnymi scenami Raw. Poza wszystkim debiut pełnometrażowy młodej, zaledwie 33-letniej Paryżanki jest interesującym, niejednoznacznym dziełem, w którym momenty obrzydzenia przeplatają się z chwilami rozbawienia i luzu, by za chwilę ustąpić miejsca pięknym, fotograficznym niemal kadrom. Raw ogląda się dobrze (o ile w ogóle można w tym wypadku tak powiedzieć…), a duet głównych aktorek może jeszcze w europejskim kinie namieszać.

Tytuł: Raw
Premiera: 14.05.2016
Scenariusz i reżyseria: Julia Ducournau
Zdjęcia: Ruben Impens
Muzyka: Jim Williams
Obsada: Garance MarillierElla RumpfRabah Nait OufellaLaurent LucasJoana Preiss