Zabicie świętego jelenia

O tym, że Yorgos Lanthimos jest jednym z najznakomitszych współczesnych reżyserów europejskich, żadnego kinofila przekonywać nie trzeba. Kieł (2009), Alpy (2011) czy przede wszystkim Lobster (2015) były tytułami, które przekraczały granice wytyczone przez klasyczną narrację i filmową formę, przy czym Lanthimos z każdym kolejnym dziełem dojrzewał jako twórca, stopniowo zamieniając język eksperymentu na bardziej konwencjonalne techniki opowiadania. O ile jednak formalnie Grek coraz bardziej się „normalizuje”, tematykę jego dzieł wciąż trudno uznać za zwyczajną, co najlepiej potwierdza Zabicie świętego jelenia.

Mimo że wśród rozstrzygnięć tegorocznej edycji festiwalu w Cannes można było wskazać pewne niespodzianki, zaskoczeniem absolutnie nie mogło być wyróżnienie za scenariusz dla greckiego duetu Yorgos Lanthimos-Efthymis Filippou. Historie pisane przez tę parę od dobrych kilku lat zachwycają najważniejsze festiwalowe (i nie tylko) kapituły, a Nagroda Jury dla The Lobster w 2015 roku tylko potwierdziła, że Lanthimos staje się – zresztą całkiem zasłużenie – pupilem festiwalu w Cannes. W Zabiciu świętego jelenia grecki duet eksploruje tym razem konwencję kina grozy i robi to w doskonałym stylu – zarówno pod względem treści, jak i formy. Twórca Kła od początku kariery w różnych sposób podejmuje temat moralności i hierarchii wartości, konsekwentnie redefiniując pojęcia leżące u podstaw istnienia społeczeństwa, takie jak rodzina, śmierć czy miłość. W Zabiciu świętego jelenia z kolei Lanthimos skupia się na kwestii winy i odpowiedzialności za konsekwencje własnych czynów. Bohaterem Zabicia… jest doktor Steven Murphy (Colin Farrell), znakomity chirurg, kochający mąż i ojciec. Uznany lekarz nawiązuje specyficzną relację z szesnastoletnim Martinem (Barry Keoghan), synem jednego z nielicznych pacjentów, którzy zmarli na stole Stevena. Znajomość coraz bardziej się komplikuje, a gdy nastolatek coraz intensywniej zaczyna domagać się czasu i uwagi lekarza, wiemy już, że finał tej historii nie będzie łagodny.

Lanthimos prowadzi intrygę niczym najwięksi mistrzowie suspensu. Widać, że uważnie prześledził Coenowskie techniki budowania napięcia, garściami czerpie z „atmosfery zła” Hanekego, formalnie zaś pozostaje sobą – Grek lubuje się w nietypowych ustawieniach kamery (np. ujęcia z dołu zamiast z boku podczas rozmowy przy stole) i długich, naszpikowanych symbolami sekwencjach, choć niekiedy dryfuje też w stronę metafizyki rodem z Terrence’a Malicka. Przede wszystkim jednak na każdym kroku podkreśla ciężar moralny dylematu, który ciąży na głównym bohaterze, nie wahając się przed zaprzęgnięciem do fabuły elementów nadprzyrodzonych. Dzięki temu Zabicie świętego jelenia – co zresztą sugeruje sam tytuł filmu – zyskuje wymiar transcendentny, religijny, wymykający się logicznemu pojmowaniu. Stephen, postawiony przed wyborem wykraczającym poza humanitarne możliwości, próbuje tę decyzję racjonalizować, usprawiedliwiać w obliczu społecznych i rodzinnych uwarunkowań – bezskutecznie. Przerażający absurd sytuacji, w której się znalazł, wymyka się wszelkim normom rozumowania i doprowadza bohatera na skraj szaleństwa.

Zabicie świętego jelenia to film nie tylko fenomenalnie nakręcony, ale i znakomicie zagrany. Zarówno Colin Farrell, wcielająca się w jego żonę Nicole Kidman (cóż za rok w jej wykonaniu!), jak i widziany w tym roku w Dunkierce, szalenie nieurodziwy, ale świetnie sprawdzający się w roli nieprzewidywalnego Martina młody Keoghan wchodzą na wyżyny swych aktorskich umiejętności. Obserwując tę psychologiczną grę, widz bez przerwy zastanawia się nad tym, w jaki sposób odnalazłby się w takiej sytuacji. Ta niewiarygodna moralna presja, która towarzyszy nam przez cały seans, to niewątpliwie przejaw swoistego kinofilskiego masochizmu, stanowiącego jednak najwspanialszą zachętę do zanurzenia się w mroczny, nieoczywisty świat kreowany przez Lanthimosa.

P.S. Ciekawostką w klimatach nostalgii jest niewielka rola Alicia Silverstone w roli matki Martina.

Tytuł: Zabicie świętego jelenia
Tytuł oryginalny: The Killing of a Sacred Deer
Premiera: 22.05.2017
Reżyseria: Yorgos Lanthimos
Scenariusz: Yorgos LanthimosEfthymis Filippou
Zdjęcia: Thimios Bakatakis
Muzyka: Janne Rättyä
Obsada: Colin FarrellNicole KidmanBarry KeoghanRaffey CassidySunny SuljicAlicia SilverstoneBill Camp

  • Nie po raz pierwszy zgadzam się z Twoimi wnioskami. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Równie poruszający jak pozostałe obrazy Lanthimosa. Zasługuje na ponowny seans.