Oscary 2021

Już za chwilę rozdane zostaną Oscary 2021, pierwsze w pandemicznej erze. Bo o ile poprzednia gala nagród Akademii miała miejsce już po wybuchu epidemii Covid-19, to jednak nagradzała filmy pokazywane bez przeszkód w kinach całego świata. W nocy z 25 na 26 kwietnia polskiego czasu poznamy zdobywców Oscarów w zupełnie innej rzeczywistości – niemal pozbawionej pokazów kinowych, znaczonej przesunięciami premier najważniejszych tytułów i zdominowanej przez produkcje streamingowe. Czy przez to wszystko Oscary 2021 będą mniej znaczące? O tym i wielu innych rzeczach dyskutujemy z Maćkiem Niedźwiedzkim w 24. odcinku cyklu NIEDOPATRZENIE.

Oscary 2021

Dawid: Długo z tą myślą walczyłem, nie chciałem być do tego oscarowego rozdania uprzedzony, ale ostatecznie chyba się poddam: naprawdę mam wrażenie, że to najsłabsze nominacje do nagród Akademii od lat. Jak Ty je oceniasz?

Maciek: Niestety. Wśród nominowanej ósemki w głównej kategorii nie ma nieporozumień, ale też nie ma szczególnych objawień. Filmów, do których chciałbym wrócić. Wyjątkiem może być dla mnie Obiecująca. Młoda. Kobieta. Jest w filmie coś przyciągającego: wyrachowanie, ironia, smutek i genialna, magnetyczna Mulligan.

Dawid: Tak, film Emerald Fennell na pewno jest gdzieś na szczycie listy, jeśli chodzi o ranking tytułów nominowanych do Oscara w głównej kategorii. I mimo że dwóm z tych filmów wystawiłem wysoką ocenę – 9/10 – to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że o żadnym z nich już wkrótce nie będę pamiętał, a tym bardziej nie wydaje mi się, bym wspominał tytuł, który ma chyba największe szanse na zwycięstwo w głównej kategorii, czyli Nomadland Chloé Zhao. Jak oceniasz ten film?

Maciek: Uważam, że jest to dość toporne i zrobione ciężką ręką kino. Widoczki. Refleksje o życiu. Pianinko. Całość wydawała mi się artystycznie wykalkulowana i stworzona z już dość wyeksploatowanych narzędzi. Wydaje mi się, że łatwo jest się na to nabrać. Mądrości o życiu miały otwierać oczy („nigdy z nikim się nie żegnaj”), a uznałem je za dość trywialne. Chloé Zhao przeniosła ten scenariusz na ekran w dokładnie taki sposób, w jaki powinno była to zrobić: pomalutku, w ciszy, medytacyjnie i bardzo bezpiecznie. Nie widzę tu żadnej nowej propozycji. Nie ujęła mnie ta aura. Zabrzmi to dość paradoksalnie, ale po finale pomyślałem sobie: szkoda, że nie reżyserował tego Zack Snyder. Emerald Fennell w swoim filmie ewidentnie czegoś nowego poszukiwała i znacznie ciekawiej przepracowała temat. Podobnie twórcy Sound of Metal czy przyciągającego uwagę Ojca. Na ich tle Nomadland prezentuje się wyjątkowo leniwie.

Carey Mulligan

Dawid: O właśnie, medytacyjnie – to na pewno jest takie kino medytacyjne, wymierzone bardziej w gusta wielbicieli „slow cinema” niż klasycznego dramatu. Dużo jest tu wyrachowania, ale trzeba oddać Zhao, że jako przybyszka „z zewnątrz” potrafiła wczuć się w amerykańskiego ducha i dość wiarygodnie oddać tę historię. Ale też przecież nie ona pierwsza – Martin McDonagh również z dużym autentyzmem portretował Missouri w Trzech billboardach, choć to był dużo bardziej „narracyjny” film. Co do Obiecującej. Młodej. Kobiety. – to film bardzo efektowny, ale jednocześnie wielokrotnie wystrzegający się dosłowności nurtu „rape and revenge”, do którego w czytelny sposób nawiązuje. Momentami ta efektowność zamienia się w efekciarstwo – zwłaszcza w finale – ale jasnym jest, że ma pozostawić widza w poczuciu zaprowadzenia sprawiedliwości, choć niestety okupionej wysoką ceną.

Maciek: Sprawiedliwość sięgnęła sprawców, ale Cassandra (nie wiem czy konieczne było tak znaczące imię) też dostała za swoje. Rewanż i zemsta to zupełnie inne kategorie. Jakby to nie było oczywiste, to Obiecująca. Młoda. Kobieta ubiera to w bardzo swoistą i wyrazistą formę. Nie ma tu dydaktyzmu ani ambicji moralitetu. Pozostawił mnie ten film w dość ciekawym nastroju. Moim pierwszym skojarzeniem – może głównie stylistycznym, ale też przez satyryczne przepracowywanie społecznych ról, szaleństw i schematów – był American Psycho. Zostańmy jednak przy tegorocznych Oscarach. Twoim faworytem jest chyba Ojciec? 

Dawid: Tak, Ojciec zrobił na mnie największe wrażenie, ale już nawet nie samym podejściem do przedstawienia ciężkiej choroby, które w pewnym sensie jest bliskie perspektywie z Motyla i skafandra, lecz filmową dojrzałością. Florian Zeller, człowiek zaledwie 41-letni, już jest uznanym dramaturgiem nie tylko we Francji, skąd pochodzi, ale i w Europie, a w swoim debiucie w roli reżysera filmowego wypada jak stary wyjadacz. To, jak prowadzi aktorów, jak majstruje z narracją, wywołując dezorientację podobną do tej, która towarzyszy głównemu bohaterowi, wreszcie jak filmuje wnętrza dwóch bliźniaczo podobnych, luksusowych mieszkań, które dla człowieka chorego na demencję w końcu stają się labiryntami – to jest największy reżyserski kunszt. Za to wszystko i za to, że przenosząc sztukę teatralną na ekran, nie pozbawił widzów poczucia obcowania z intymną historią – należy mu się Oscar za reżyserię. I to bardziej niż Chloé Zhao, która zapewne ostatecznie statuetkę zdobędzie.

Nomadland

Maciek: Tak będzie. To raczej pewnik. Podobnie w kategorii najlepszy film. Co do reszty nie mam takiego przekonania. Pierwszoplanowa aktorka? Mulligan, Davis i McDormand mają bardzo silne pozycje. Najlepszy aktor: Boseman i Hopkins idą łeb w łeb. Scenariusze to również zagadka i kilku silnych graczy. Pixar może być spokojny o Co w duszy gra, ale bardzo chciałbym, by wygrało Wolfwalkers. By wesprzeć inne studio, inny rodzaj opowieści, inną technikę, inne środki wyrazu. Nie wszyscy muszą równać do Pixara. Jest wiele innych kierunków rozwoju, stylistycznych i narracyjnych wzorców.

Dawid: Studio Cartoon Saloon ma koszmarnego pecha – to ich trzecia nominacja, po Sekretach morza i Żywicielu, ale zawsze trafia się animacja, która jeśli nawet nie jest lepsza, to przynajmniej równie dobra. Dla mnie Co w duszy gra to najlepszy film z 2020 roku, jaki widziałem, dlatego na Oscara dla Pixara się nie obrażę, ale marzy mi się, by Akademia zaszalała i przyznała nagrodę ex aequo także również dla Wolfwalkers€¦ Co do aktorów, to rzeczywiście jest więcej znaków zapytania niż to zazwyczaj bywa – z Davis i Bosemanem mam taki problem, że Ma Rainey to szalenie przeszarżowany film, a te ich role są w równej mierze pierwszo-, co drugoplanowe, bo żadne z nich nie ma jakiegoś imponującego czasu ekranowego. Stawiałbym na Hopkinsa i Mulligan, ale obawiam się, że wygra lobbing (McDormand) i chęć upamiętnienia zmarłego (Boseman), jak to było kilkanaście lat temu w przypadku Heatha Ledgera.

Maciek: Ech, przy Ledgerze to wcale nie było upamiętnienie, tylko zasłużone zwycięstwo legendarnej, potężnej kreacji. Wygrałby w każdej konfiguracji i w każdych okolicznościach. Za Bosemanem i Davis nie przemawia na pewno fakt, że sam film nie znalazł się w głównej kategorii. Gdyby ta dwójka miała tak ogromne wsparcie, to największa, aktorska grupa akademików głosowałaby również na Ma Rainey w głównej kategorii przy przyznawaniu nominacji. Natomiast obecność tam Ojca sprawia, że Hopkins dla mnie wychodzi na prowadzenie. Która aktorka z pierwszego planu zwycięży ciągle pozostaje największą niewiadomą tegorocznych Oscarów.

Ojciec

Mam jeszcze jedno pytanie: kogo według Ciebie zabrakło wśród nominowanych? Moja wyliczanka nie będzie zbyt długa. Na pewno chciałbym, by Zabij to i wyjedź z tego miasta dostało nominację za najlepszą animację. Wiadomo, to nisza, ale wysokiej jakości i bardzo oryginalna. No i oczywiście nominację (oraz Oscara) powinien dostać Ludwig Göransson za muzykę do Tenet Nolana. Niczego lepszego w 2020 roku nie słyszałem.

Dawid: Nie byłbym sobą, gdybym nie kontynuował wątku Ledgera – myślę, że Oscar (i inne nagrody tamtego sezonu) dla niego to w jakichś 80% upamiętnienie, a w 20% faktyczna zasługa. To rzeczywiście była mocna kreacja, ale aktorsko w tamtym roku zdecydowanie lepszy był inny, również dziś już nieżyjący aktor – Philip Seymour Hoffman. Ale wiem, że w tym temacie do porozumienia nie dojdziemy, więc w tym przypadku lepiej zakończyć ten wątek w myśl zasady „agree to disagree”.

Dla mnie największym nieobecnym jest Może pora z tym skończyć – ten film był jednym z najlepszych w 2020 roku i powinien mieć co najmniej kilka nominacji: w głównej kategorii, za scenariusz i reżyserię dla Charliego Kaufmana i bez wątpienia za główną rolę kobiecą dla Jessie Buckley. Może nawet Jesse Plemmons powinien załapać się za drugoplanową rolę męską. Brak choćby jednej nominacji dla tego filmu, przy jednoczesnym wyróżnianiu tak przeciętnych filmów jak Judasz i Czarny Mesjasz czy Proces Siódemki z Chicago to spore – nomen omen – niedopatrzenie. Chętnie zobaczyłbym też Co w duszy gra z nominacją w głównej kategorii, bo zdecydowanie na to zasługuje.

Cieszy mnie, że przywołałeś Tenet. Masz rację, że brak nominacji dla Göranssona to spora niespodzianka, ale przyznaj – czy na początku ubiegłego roku spodziewałeś się, że film Nolana zdoła uciułać jedynie dwie nominacje do Oscarów, w dodatku wyłącznie w kategoriach technicznych?

Maciek: Po samym seansie przewidywałem, że może być słabo. Zanim film trafił do kin myślałem, że to może być kolejny oscarowy sukces Nolana. Fakty są jednak takie, że te dwie nominacje – za scenografię i efekty specjalne – wydają się zasłużone, ale też niestety sprawiedliwie oddają jakość i ważność Teneta. Christopher Nolan jeszcze musi poczekać na rozbicie oscarowego banku. Może właśnie teraz, gdy pandemia dała bardzo o sobie znać i uszczupliła budżety studiów, Nolan następny film zrobi nie za 250 milionów dolarów, ale coś bardziej kameralnego za drobne 50 milionów. Może wtedy bardziej trafi w gusta akademików. 

Podsumowując, w trakcie rozdania Oscarów w każdej kategorii będę kibicował Obiecującej. Młodej. Kobiecie. To dla mnie wyraźnie najlepsza produkcja. Na drugim miejscu stawiam Ojca, niezwykle kunsztowny i precyzyjny to film. W moim top 3 znajdę jeszcze miejsce dla Sound of Metal

P.S. Davidzie Fincherze, bezczelnie okradli cię z Oscarów przy arcydzielnym The Social Network. Mank niespecjalnie ci się udał, ale jeszcze kiedyś będziesz święcił oscarowe triumfy. 

Dawid: Nasze Top 3 wygląda niemal identycznie, z tym, że ja miejscami zamieniłbym Ojca i Obiecującą. Młodą. Kobietę. Liczę na Oscara dla sir Hopkinsa i może parę innych niespodzianek, a w kategorii pełnometrażowego dokumentu kibicujꀦ ośmiornicy.

NIEDOPATRZENIOWY RANKING FILMÓW OSCAROWYCH

Maciek Dawid
1. Obiecująca. Młoda. Kobieta. 1. Ojciec
2. Ojciec 2. Obiecująca. Młoda. Kobieta.
3. Sound of Metal 3. Sound of Metal
4. Minari 4. Mank
5. Mank 5. Nomadland
6. Proces Siódemki z Chicago 6. Minari
7. Nomadland 7. Judasz i Czarny Mesjasz
8. Judasz i Czarny Mesjasz 8. Proces Siódemki z Chicago

 

€”€”€”€”€”€”€”€”€”€”€”

Maciej Niedźwiedzki – krytyk filmowy, redaktor portalu Film.org.pl, niezrównany znawca filmów animowanych. O sobie pisze tak:

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydziełoczyli Tajemnice Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą trylogię Toy Story. Od dłuższego już czasu w redakcji Filmorgu. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i, co roku w maju, festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *