#OscarowePrzedbiegi: Uciekaj!

Gdy znany komik zabiera się za reżyserię filmu pełnometrażowego, wszyscy spodziewają się, że będzie to lekki repertuar – komedyjka, parodia czy inne dzieło utrzymane w humorystycznej tonacji. Jordan Peele w swym reżyserskim debiucie postanowił wszystkich zaskoczyć i zrealizował Uciekaj! w konwencji kina grozy, nie porzucając jednak zupełnie swych komediowych korzeni.

Po premierze na festiwalu w Sundance dziennikarze tworzyli pieśni pochwalne na cześć filmu Peele’a, a wskaźniki ocen na Rotten Tomatoes i Metacritic wprost szalały. Ale co takiego właściwie zachwyciło krytyków? Uciekaj! to dzieło pokazujące amerykańskie społeczeństwo w krzywym zwierciadle, obśmiewając zarówno postawy rasistowskie, jak i przesadną poprawność polityczną. Oto czarnoskóry Chris Washington (nominowany do Oscara Daniel Kaluuya) wyjeżdża ze swoją dziewczyną Rose (Allison Williams) do domu jej rodziców. Państwo Armitage (Bradley Whitford i Catherine Keener) to typowi biali amerykańscy liberałowie, mieszkający w dużym, bogatym domu na przedmieściach. Niczym bohaterowie klasyka Stanleya Kramera Zgadnij, kto przyjdzie na obiad (1967), pozujący na tolerancyjnych rodzice Rose raz po raz strzelają gafy świadczące o pozorności ich postawy. O ich liberalizmie nie najlepiej świadczy też fakt, że ich służba składa się wyłącznie z Afroamerykanów, zachowujących się w dodatku dość podejrzanie. Z każdą minutą Chris czuje się w domu państwa Armitage coraz bardziej nieswojo, a kulminacja tej paranoicznej atmosfery następuje podczas wydanego przez rodziców Rose przyjęcia.

Kadr z filmu "Uciekaj!"

W zasadzie każde kolejne słowo zdradzające wątki fabularne byłoby psuciem zabawy tym, którzy jeszcze filmu nie widzieli. Uciekaj! to wzorcowy przykład dzieła z umiejętnie budowanym napięciem i iście przerażającą atmosferą. Peele wcale nie wygląda na debiutanta i prowadzi opowieść w intrygujący i do pewnego momentu nieoczywisty sposób. Do pewnego momentu, gdyż po jednym z punktów zwrotnych filmu (mniej więcej po godzinie seansu) wszystko staje się dość jasne i finał nie jest już żadnym zaskoczeniem. Uciekaj! wygrywa jednak przede wszystkim społecznym komentarzem, który najlepiej widoczny jest w pierwszej części filmu. W humorystyczny sposób Peele komentuje sytuację „obcego”, który nawet w pozornie postępowym, tolerancyjnym środowisku zawsze będzie tym innym. Nazwisko głównego bohatera to także przewrotny zabieg reżysera – trudno o bardziej amerykańskie zestawienie personaliów niż Chris(topher) Washington. Nawiązując do Krzysztofa Kolumba i Jerzego Waszyngtona, Peele w zabawny sposób czyni ze swojego protagonisty uosobienie amerykańskości. Mimo przyjęcia umownej konwencji podszytego humorem horroru, reżyser-debiutant zdaje się stawiać niespecjalnie pozytywną diagnozę społeczeństwa Stanów Zjednoczonych, w którym tolerancja i otwartość to wciąż mrzonka.

Przy całej swej pomysłowości i warsztatowej zręczności, Uciekaj! jest dziełem, które raczej nie zagości na dłużej w pamięci widzów. Sprawnie zrealizowany i znakomicie zagrany (Bradley Whitford na drugim planie!), debiut Peele’a jest zapowiedzią obiecującej kariery utalentowanego filmowca, jednak niespecjalnie pasuje do oscarowego wyścigu. To nie jest kino wielkiego formatu, a jedynie porządna, nieszablonowa rozrywka, która daje widzowi dużo satysfakcji.

8/10

 

Tytuł: Uciekaj!
Tytuł oryginalny: Get Out
Premiera: 24.02.2017
Scenariusz i reżyseria: Jordan Peele
Zdjęcia: Toby Oliver
Muzyka: Michael Abels
Obsada: Daniel Kaluuya, Allison Williams, Catherine Keener, Bradley Whitford, Caleb Landry Jones, Marcus Henderson, Betty Gabriel, Lakeith Stanfield, Stephen Root, LilRel Howery