The-Neon-DemonZnacie to uczucie, gdy podczas koncertu waszego ukochanego zespołu w pewnym momencie dajecie ponieść się nastrojowi, nieomal stając się jednością z dźwiękami płynącymi z głośników? Tak właśnie czułem się podczas seansu Neon Demonnajnowszego dzieła Nicolasa Windinga Refna, które zostało niemiłosiernie wygwizdane podczas majowej premiery w Cannes.

Gdybym nie opuścił festiwalu kilka godzin przed pierwszym pokazem filmu Duńczyka, prawdopodobnie sam jeden zagłuszyłbym kolektywne buczenie swoimi oklaskami. Po obejrzeniu Neon Demon podczas otwarcia 16. edycji T-Mobile Nowe Horyzonty byłem już w stu procentach przekonany o tym, że canneńskiej publiczności zdecydowanie brakuje dystansu. Najnowszy film Refna jest bowiem oszałamiającą ucztą, spektaklem w najczystszej formie, prawdziwą eksplozją kinofilskiej ekstazy. Jak więc można było wybuczeć coś, co stara się jak najpełniej wykorzystać zachwytogenne możliwości oferowane przez kino?

Już jakiś czas temu Duńczyk porzucił złożone, oryginalne historie na rzecz dopracowanej w najmniejszych detalach formy. O ile trylogia Pusher była opowiedziana interesująco, o tyle mniej więcej od Valhalli zdecydowanie więcej uwagi poświęca warstwie wizualnej swych filmów. Uwielbia motywy przewodnie, jak kurtka Ryana Goslinga w Drive, a także wysoki kontrast barw, co przy jego daltonizmie jest zrozumiałe. Nicolas Winding Refn urósł tym samym w ostatnich latach do rangi mistrza wizualnie obezwładniającej reżyserii – i jeśli myśleliście, że szczyt możliwości osiągnął w Tylko Bóg wybaczaNeon Demon wyprowadzi was z błędu.

Historia jest tu pretekstowa – oto młodziutkie dziewczę z amerykańskiej prowincji pojawia się w L.A., by zrobić karierę w modelingu. To, co nie udaje się milionom dziewcząt, Jesse (Elle Fanning) osiąga w mgnieniu oka dzięki swej nietuzinkowości. Rzeczywiście, na tle bardziej doświadczonych, ulepszonych przez chirurgów plastycznych koleżanek z branży bohaterka zdecydowanie się wyróżnia. Jej uroda daleka jest od ideału, ale ma w sobie to mityczne coś, co sprawia, że wszyscy padają u jej stóp. Dziewczyna nabiera pewności siebie, która szybko – zbyt szybko – przeradza się w przekonanie o własnej wielkości, a jak dobrze wiemy połączenie sukcesu i megalomanii nigdy nie wróży niczego dobrego.

Elle-Fanning-Nicolas-Winding-Refn-Neon-Demon-set-1

Do obcowania z Neon Demon konieczne jest zawieszenie niewiary. Przed seansem należy pozbyć się jakichkolwiek przejawów zwątpienia w to, że przeciętna historia może obronić się tylko wspaniałymi kadrami, nieziemską muzyką i wyrazistym aktorstwem. Refn zrobił film, który za jakiś czas dla tej dekady może znaczyć tyle, ile dla lat 70-tych znaczy dziś Suspiria. I nie jest to próba wzbudzania wizualnego zachwytu za pomocą kosztujących miliony efektów specjalnych, nie ma tu największych gwiazd, które samymi nazwiskami zapewniają filmowi przyzwoity wynik finansowy. Duńczyk idzie ścieżką wytyczoną przez swojego przyjaciela Gaspara Noé, który niejednokrotnie zachwycał świat psychodelicznymi widowiskami. Neon Demon lokuje się gdzieś między Nieodwracalnym Wkraczając w pustkę, choć narracyjnie z pewnością wiele brakuje mu do tych dzieł.

Zastanawianie się nad głębią historii w najnowszym dziele Refna, co próbowali czynić niektórzy krytycy, świadczy o całkowitym niezrozumieniu intencji twórcy. Duńczyk pragnął stworzyć dzieło, w którym można się zanurzyć, całkowicie zatracić – i to mu się udało. Scena swoistego rytuału przejścia, w której Elle Fanning wygląda jak autentyczna bogini, jest jednym z największych kinowych przeżyć mojego życia, zaś obłędna ścieżka dźwiękowa towarzyszyć mi będzie przez najbliższe miesiące, jeśli nie lata. To nie jest film na jeden raz – przy odrobinie szczęścia i otwartej głowie, możecie odnaleźć w Neon Demon dzieło waszego życia.

Tytuł: The Neon Demon
Premiera: 20.05.2016
Reżyseria: Nicolas Winding Refn
Scenariusz: Nicolas Winding RefnMary LawsPolly Stenham
Zdjęcia: Natasha Braier
Muzyka: Cliff Martinez
ObsadaElle FanningKarl GlusmanJena MaloneBella HeathcoteAbbey LeeDesmond HarringtonKeanu ReevesChristina Hendricks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *